...więcej Ekologia Nauka Szkolenia Biznes Zielony Dziennik Platinum GroupGazprom połączy się z Naftogazem?
Od 1 stycznia 2010 r., mimo zapewnień premiera Władimira Putina, zdrożał gaz sprzedawany przez Rosjan Ukrainie. Za 1000 m3 surowca Ukraińcy jeszcze w czwartym kwartale 2009 r. płacili po 208 dol. Na początku 2010 r. wykładali już 305 USD, a w drugim kwartale aż 330 USD.
To destabilizowało i tak już pogrążoną w głębokim kryzysie ukraińską gospodarkę. Ukraińcy nie byli w stanie na bieżąco płacić za dostawy surowców. W marcu zalegali Rosjanom już 10 mld dol. Nowy prezydent i premier Ukrainy od pierwszych dni swych rządów mocno zabiegali o obniżkę ceny.
Jeszcze przed miesiącem moskiewski wpływowy dziennik „Kommiersant” przewidywał, że Ukrainie nie uda się radykalnie zmniejszyć cen za rosyjski gaz. 23 marca 2010 r. na rozmowy do Moskwy w tej sprawie przybyła ukraińska delegacja, na czele której stał minister paliw i energetyki Jurij Bojko i nowy szef Naftogazu Ukrainy Jewhenij Bakulin. Ukraińska delegacja przywiozła na rozmowy projekt porozumienia dotyczący utworzenia konsorcjum gazowego z udziałem firm z Rosji, Ukrainy i Unii Europejskiej. Projekt przewiduje również możliwość bezpośredniego wejścia Gazpromu na ukraiński rynek. Z kolei rosyjski analityk Witalij Gromadnij był wówczas zdania, że Ukraińcy mogą liczyć na zmniejszenie cen gazu o 15-20 proc., ale nie na tak dużą ulgę, jaką ma Białoruś, która jest w unii celnej z Rosją. Ukraińcy zaczęli więc zastanawiać się nad kupnem LNG od Algierii i Kataru, bo sprzedawany jest po 175-178 dol. Za 1000 m3. Trzeba byłoby jednak zbudować terminal, a koszt inwestycji szacuje się na 500-600 mln, więc pewnie na marzeniach się skończy.
Ukraina chciała zbić cenę do 200 dol., co by dało 3 mld USD oszczędności rocznie. Władimir Putin, który przyjął 25 marca premiera Ukrainy, Mikołaja Azarowa, jasno powiedział w Moskwie Ukraińcom, że „my nie myślimy, że parametry umowy są nieprawidłowe i niekorzystne, ale możemy usiąść do stołu i porozmawiać… My interesujemy się obecnie gazociągiem północnym i południowym, więc mniej nas interesuje wspólny z Ukrainą system przesyłu. Jeżeli jednak będzie konstruktywne podejście, możemy uczestniczyć w modernizacji linii przesyłowych i wyłożyć pieniądze...”
Nie minęło kilka tygodni, a okazało się, iż eksperci od spraw wschodnich mylili się, jak zawsze zresztą. W zamian za przedłużenie na kolejne 25 lat dzierżawy bazy na Krymie Flocie Czarnomorskiej, Rosjanie dają Ukrainie 30-procentowy upust na gaz. Ukraina zaoferowała też Rosji współpracę w sferze energii jądrowej. Kijów proponuje Rosji udział w budowie do 2017 r. dwóch nowych bloków w chmielnickiej elektrowni atomowej. Cena za 1000 m3 gazu dla Ukrainy będzie wynosiła w drugim kwartale 2010 r. 236 USD, zamiast przewidywanych 336 USD. 100 dol. to naprawdę duże pieniądze.
Najciekawsza i chyba najbardziej zaskakująca propozycja padła jednak 30 kwietnia w Soczi podczas spotkania premierów obu krajów: Władimira Putina i Mikołaja Azarowa. Premier Federacji Rosyjskiej zaproponował nie mniej, nie więcej, ale połączenie ukraińskiego Naftogazu z rosyjskim Gazpromem. Oczywiście bez udziału w tym przedsięwzięciu Unii Europejskiej. Ukraińcy poprosili o czas do namysłu.
JAN WYGANOWSKI
źródło: Eurogospodarka










Dodaj nową odpowiedź