Jeśli masz problem związany z kredytem, to napisz do nas. Postaramy się pomóc.

Najświeższa ankieta

Czy jesteś zadłużony?:

Zrealizować obietnice

Eurogospodarka

Wywiad  z Wojciechem Olejniczakiem.  Z europosłem rozmawiała w Brukseli Katarzyna Grzybowska.

 

 

 

 

 

  • Osiem miesięcy temu zamienił pan Warszawę na Brukselę i jako jeden z nielicznych polskich eurodeputowanych przeprowadził się tam na stałe. Czy warto było? Czy nie sądzi pan, że jest to swego rodzaju emerytura polityczna?

- Tak, na pewno było warto, mimo że te pierwsze dni czy tygodnie w Brukseli były bardzo trudne. Jakby całe życie należało ustawić od nowa i to z dnia na dzień. Ale praca w PE to na pewno nie jest emerytura. UE to wielkie wyzwanie – to nie jest projekt przeszłości, tylko przyszłości. To jest projekt dla nowego pokolenia Europejczyków, a to oznacza też, że w instytucjach europejskich powinni być również młodzi ludzie, którzy mają na wiele kwestii świeże spojrzenie. Jest to też miejsce dla ludzi niezwykle aktywnych, bo jeżeli chce się dobrze i skutecznie pracować, to w poszczególnych komisjach ma się pełne pole do działania. W PE ma się także poczucie skuteczności, czyli nie tylko mówienia, ale też wprowadzania nowych rozwiązań.

  • Jest pan posłem sprawozdawcą opracowywanej strategii UE dla regionu Morza Bałtyckiego w Komisji Regionów. Co to będzie oznaczało w praktyce?

- Projekt strategii został już przeze mnie przedłożony komisji i teraz posłowie będą zgłaszać poprawki. Ma on bardzo duże znaczenie dla przyszłej polityki spójności, dlatego że po pierwsze, określa pewne priorytety związane z tym makroregionem, a po drugie, wytycza pewne kierunki dla innych makroregionów. Może to oznaczać, że w przyszłości otrzymamy wsparcie dla projektów realizowanych już nie w oparciu o poszczególne kraje, ale o kilka krajów. Morze Bałtyckie i region do niego przylegający wymagają wielu działań. Jedną z ważniejszych spraw jest na pewno ochrona środowiska, ale również budowa Gazociągu Północnego. W tym dokumencie bardzo precyzyjnie zapisałem te kwestie tak, żeby zagwarantować drożność żeglugi, ale też wszystkie sprawy związane z ochroną środowiska. Chciałbym, aby ten raport rzeczywiście wyznaczył przyszłe kierunki polityki spójności, opartej w większym stopniu o cele, a nie o fundusze. Obecnie przyznaje się państwom członkowskim pieniądze, a dopiero później są one dzielone w regionach według priorytetów tam ustalonych. Nikt z tym nie dyskutuje i nic w tym złego nie ma, ale lepiej by było, gdybyśmy wiedzieli wcześniej, co chcemy w danym makroregionie osiągnąć. W przypadku regionu Morza Bałtyckiego jest to ochrona środowiska, wyrównywanie dysproporcji między
państwami i regionami, tymi mniej i bardziej rozwiniętymi, edukacja, a także alternatywne źródła energii.

  • Nad czym obecnie trwają prace w Komisji Rolnictwa?

- W tej chwili poszczególne grupy polityczne skupiły się na przygotowaniu własnych stanowisk w związku ze zbliżającą się reformą Wspólnej Polityki Rolnej. Jest to obszar, który bardzo mnie interesuje. Skupiłem się więc na pracy w zespole roboczym w grupie socjalistów i demokratów. Pracujemy już nad finalnym dokumentem, który będzie wkrótce gotowy do przedstawienia opinii publicznej. Oznacza to, że będzie on dla nas punktem wyjścia do dyskusji z Komisją Europejską na forum Parlamentu Europejskiego, jak również z państwami członkowskimi na temat kształtu przyszłej polityki rolnej. Tymczasem, rozpoczęły się już wspólne prace w Komisji Rolnictwa nad tą reformą. Powstał raport z inicjatywy własnej, w którym jestem sprawozdawcą cieniem (shadow rapporteur) z ramienia grupy politycznej.

  • Czyli reforma Wspólnej Polityki Rolnej będzie priorytetem i tutaj będzie pan chciał wykorzystać swoje wcześniejsze doświadczenie?

- Na pewno jest to moment, w którym w pełni wykorzystam doświadczenie i wiedzę, którą staram się ciągle pozyskiwać dzięki różnorodnym kontaktom i spotkaniom ze światem nauki, związkami zawodowymi i rolnikami w Polsce. Myślę, że Polska powinna być zainteresowana głęboką reformą polityki rolnej, tak aby w większym stopniu skupić się na wsparciu produkcji rolnej. Drugim obszarem powinna być natomiast polityka spójności na wsi i działania związane z poprawą jakości życia na tych terenach, czyli edukacja, infrastruktura i służba zdrowia.

  • Jest już pan oficjalnym kandydatem SLD na prezydenta Warszawy. Czy aktywność w Brukseli nie będzie kolidowała z kampanią wyborczą w Polsce?

- Chcę, żeby kampania wyborcza w Warszawie, która odbędzie się na jesieni tego roku, była nastawiona na projekty europejskie. Warszawiaków chcę zainteresować wiedzą i doświadczeniem, które nabrałem w PE. Projekty europejskie to projekty związane z infrastrukturą czy z rozwiązaniami dotyczącymi praw obywatelskich. Moim obowiązkiem, jak każdego innego posła, jest być również aktywnym w wydarzeniach w danym okręgu wyborczym. W moim przypadku jest to Warszawa. Myślę, że nie będzie tu żadnej rozbieżności.

  • Czego Warszawa potrzebuje poza energią Olejniczaka?

- Energii oczywiście potrzebuje – czystej i w dużych ilościach. Podstawowym problemem Warszawy jest komunikacja. Warszawiacy narzekają też na poziom szkół, dostępność do przedszkoli, dóbr związanych z oświatą czy kulturą – choć może w mniejszym stopniu. Także dzięki działalności SLD w Warszawie w ostatnich latach uruchomiono wiele przedszkoli i szkół. Warszawa absolutnie zasługuje na miano europejskiej stolicy, która powinna szczycić się wysokim poziomem nauki. Warszawa jest niezwykle silnym ośrodkiem akademickim, jednak nie do końca te możliwości są dzisiaj wykorzystywane. Nauka, badania i rozwój to główne cele europejskiej strategii 2020. W związku z tym obszar ten wymaga dużej uwagi i aktywności, co dotyczy też Warszawy.

  • Grudniowy Kongres SLD nie przyniósł zbyt wielkich zmian poza tym, że rozpoczął powroty polityków, których pan niegdyś zwalczał. Jak się pan z tym czuje?

- Ja z nikim nie walczyłem. Wytyczałem pewne ścieżki, drogę może wąziutką, ale skierowaną ku przyszłości. Nie mam nic przeciwko komukolwiek, jeżeli chodzi o członków SLD. Jest to partia otwarta i każdy może do niej należeć. Niezwykle jednak ważne jest, aby w komunikacji z ludźmi, co dotyczy wielu starszych działaczy, wizerunku partii nie budować na tych osobach, które niekoniecznie dobrze się kojarzą. Ale to jest trochę poza mną.

  • Jak to może wpłynąć na poparcie dla SLD?

- To poparcie cały czas nie jest wysokie. Zatraciły się w wielu obszarach różnice programowe między poszczególnymi partiami w Polsce. Polityka zdominowana jest przez hasła, a nie przez głębokie programy. SLD ma szanse tylko wtedy, kiedy będziemy na tyle atrakcyjni, że do SLD zaczną przychodzić nowi ludzie. Jeżeli chodzi o propozycje, to muszą być one bardziej konkretne. Ale przede wszystkim musimy dać obywatelom poczucie wiary w ich realizację. Jeśli mówimy coś o podatkach, gospodarce, polityce społecznej czy wspomnianej edukacji, to wyborca musi widzieć w nas tych, którzy nie tylko to mówią, ale są w stanie te obietnice zrealizować.

źródło: Eurogospodarka 6/2010
 

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Mogą zainteresować Cię także...

  • Badania opinii publicznej w UE pokazały opinie Europejczyków na temat biotechnologii, a także całej polityki rolnej Unii Europejskiej. Badania były przeprowadzane na zlecenie Komisji Europejskiej, a brała w nich udział grupa 1000 respondentów w każdym z 27 państw wspólnoty, także w Polsce.

  • Jak ma wyglądać polityka rolna w przyszłości? Na forum Parlamentu Europejskiego rozpoczęła się właśnie debata, która ma na celu określenie unijnej polityki rolnej po 2013 r.

  • Trwają prace nad projektem Wspólnej Polityki Rolnej 27 państw będących członkami Unii Europejskiej, która będzie obowiązywać od 1 stycznia 2014 r. Istotną rolę w tych pracach odgrywa polski minister rolnictwa i rozwoju wsi Marek Sawicki.