...więcej Ekologia Nauka Szkolenia Biznes Zielony Dziennik Platinum GroupNie można mamić rolników!
Z ministrem rolnictwa i rozwoju wsi Markiem Sawickim rozmawia Barbara Woźniak.
- Panie ministrze, w maju w Algierii miał odbył się 39. Światowy Kongres Rolnictwa, ale został przełożony na grudzień. Głównym tematem będzie bezpieczeństwo żywności i problem wyżywienia ludności świata do 2050 r. Jak powinniśmy rozumieć hasło „bezpieczeństwo żywności”?
- Bezpieczeństwo żywności musi być rozumiane w sposób wieloraki, ale przynajmniej dwa kierunki tego postrzegania muszą być brane pod uwagę przez polityków i media. Pierwszy to bezpieczeństwo ilościowe, a więc zapewnienie społeczeństwu żywności bezpiecznej, ale jednocześnie dostępnej cenowo. Wiemy doskonale, że świat odczuwa znaczące niedobory żywności, że miliard ludzi głoduje, około trzy miliardy jest niedożywionych i najbliższe lata to okres wzrostu popytu na żywność. To w warunkach polskich, warunkach Europy, obecnych warunkach rynkowych wydaje się być niewyobrażalne, ale obliczenia, dane statystyczne i ekonomia wyraźnie wskazują, że w 2030 r. potrzeba nam będzie żywności na świecie o 50 proc. więcej niż produkujemy w tej chwili, a w 2050 r. będziemy musieli podwoić produkcję żywności na kuli ziemskiej i z pewnością te wyzwania będą kształtowały politykę rolną Polski, Wspólną Politykę Rolną Unii Europejskiej oraz politykę świata. Świat nadal nie potrafi rozwiązać problemu z dystrybucją i bezpieczeństwem żywnościowym. Drugi obszar bezpieczeństwa żywności to jego jakość. To, co dokonało się w Polsce przez ostatnie 20 lat wyraźnie dowodzi, że polskie rolnictwo i przetwórstwo rolno-spożywcze obecnie jest jednym z najnowocześniejszych nie tylko w Europie, ale i na świecie. Możemy z dumą powiedzieć, że z kraju o niedoborze żywności, z którym borykaliśmy się jeszcze sześć lat temu staliśmy się krajem zdecydowanie nadwyżkowym. I ten bilans za trudny rok kryzysowy 2009 w artykułach rolno-żywnościowych, w handlu i w wymianie gospodarczej na korzyść naszego kraju wynosi ponad 2 mld euro. To znacząca pozycja. Przypomnę, że 12 proc. całego polskiego eksportu to eksport artykułów rolno-żywnościowych. Popyt na naszą żywność świadczy nie tylko o jej atrakcyjnych cenach, ale o jej dobrej jakości.
- Co stanie się z nadwyżkami żywności, które są teraz generowane?
- W mojej ocenie, nadwyżki żywności pójdą daleko w zapomnienie.
- Czy w związku z tym ceny żywności drastycznie wzrosną?
- O cenach będzie decydował popyt, a ten – jak wynika z danych – będzie gigantyczny.
-
Utrzymanie dobrej jakości produktów i cen daje nam poczucie bezpieczeństwa w obszarze eksportu, ale, żeby utrzymać dobrą formę, potrzebna jest systematyczna kontrola i dyscyplina. Konkurencja na świecie jest wielka, umacniają się rynki eksportowe, gdzie produkcja jest śmiesznie tania. Nasza jakość potrafi jeszcze wygrać z ceną konkurencji, ale jak utrzymać ją na wysokim poziomie bez wpadek?
- Mamy doskonałe służby inspekcyjne, ale one – i najlepsza dyscyplina, i technologie, jakie wprowadzają rolnicy i przetwórcy – nigdy nie zapewnią w stu procentach bezpieczeństwa i nigdy nie będzie tak, że nie będzie wpadek jakościowych. Przy tak dużym rynku, jakim jest Polska, potrzebna jest każda forma kontroli i tu jestem wdzięczny m.in. mediom za wyłapywanie przypadków słabszej jakości.
-
Zwiększenie eksportu musi być wsparte także odpowiednią promocją...
- Zależy mi na tym, żeby nasze produkty mogły być sprzedawane na całym świecie. Dlatego od kilku lat, jako ministerstwo, intensywnie uczestniczymy w promocji naszej żywności. To także kwestia uruchamianych funduszy promocji. W ramach tych działań Polska będzie krajem partnerskim na najbliższych targach „Złota Jesień” w Moskwie oraz zimowych targach w Berlinie „Zielony Tydzień”. Takie wydarzenia to doskonała okazja, żeby pokazać polskie rolnictwo z elementami naszej kultury i tradycji po to, żeby konsumenci innych państw mogli więcej o nas wiedzieć. Ministerstwo już od wielu lat realizuje program „Poznaj dobrą żywność” (wcześniej „Polska dobra żywność”). Chcemy wrócić do tej nazwy, ponieważ takie są w tej chwili tendencje w Europie. Jak wstępowaliśmy do Unii, zabraniano oznaczać produkty żywnościowe nazwami kraju pochodzenia. Dzisiaj wiemy, że powrót do nazw nie tylko regionalnych, ale i narodowych to kwestia krótkiego czasu i z pewnością do tego znaku „Polska dobra żywność” wrócimy.
- Polska dobra żywność to z pewnością także unikalne produkty z regionów spotykane prawie wyłącznie na dużych festynach i kiermaszach okolicznościowych. Jest to produkcja marginalna. Co pan sądzi o tym sektorze produkcji żywności?
- Dotychczasowe przepisy wspólnotowe pozwalają na to, żeby rolnik mógł produkować i przetwarzać we własnym gospodarstwie małe ilości produktów z możliwością ich sprzedaży. Chcemy wraz z inspekcją weterynaryjną rozpocząć większą promocję tego typu działań, bo jest to możliwość uzyskania dodatkowego zarobku dla rolników. Więksi przetwórcy nie mają się tu czego obawiać, ponieważ ta produkcja jest w skali mikro, wyłącznie na rynek lokalny. Ta chałupnicza żywność ma niepowtarzalny smak, za którym ostatnio tęsknią konsumenci.
- Środki unijne w dużej mierze wspierają produkcję żywności w naszym kraju. Polska intensywnie negocjuje warunki Wspólnej Polityki Rolnej w Unii Europejskiej, co udało się do tej pory wypracować?
- Złożyliśmy wiele propozycji do Komisji Europejskiej. Część z nich została wykorzystana. Myślę, że przy budowaniu nowej polityki rolnej po 2013 r. nasze propozycje będą uwzględniane w większej liczbie. Przede wszystkim chcemy zminimalizować biurokrację, żeby płatności bezpośrednie już w pierwszym filarze miały dwa, trzy kryteria o charakterze ogólnym. Nie spowoduje to zaburzeń na rynku, ale sprawi, że rolnicy otrzymają wyrównane poziomy dopłat. Oczywiście potrzebny jest też drugi filar i rozwój obszarów wiejskich. Rolnictwo po przeglądzie Wspólnej Polityki Rolnej po 2008 r. przyjęło do siebie mnóstwo dodatkowych zadań. To nie tylko produkcja żywności, ale także ochrona środowiska, klimatu czy walka o ograniczenie emisji CO2. Te zadania nałożone na sektor rolny wymagają odpowiedniego poziomu finansowania i o tych sprawach finansowania i zorganizowania rolnictwa europejskiego mówimy. Ważna sprawa, na którą chcę zwrócić uwagę, to kwestia uproszczeń. Przygotowaliśmy już kilkadziesiąt. Każda sugestia mogąca wpłynąć na Wspólną Politykę Rolną z korzyścią dla nas powinna być zgłaszana.
- Jakie są najważniejsze?
- W tej chwili na jednym wniosku rolnicy mają już trzy płatności: obszarową, obszary o niekorzystnych warunkach gospodarowania i programy rolno-środowiskowe. Poza tym eliminujemy problem błędnych wniosków. Wcześniej z powodu źle postawionego przecinka w ciągu liczb lub wpisania danych do innej rubryki taki wniosek był odrzucany ze względów formalnych. Teraz Agencja Modernizacji i Restrukturyzacji Rolnictwa ma już odpowiednie narzędzia oraz wystarczającą ilość danych o gospodarstwach i takie drobne pomyłki będzie sama korygować, nie odrzucając wniosku. Również ważną zmianą, którą wprowadzimy od nowych naborów wniosków, jest możliwość dokonania zmiany we wniosku w okresie od jego złożenia do podpisania umowy. Dotąd takiej możliwości nie było, a przecież w tym czasie może wiele się zmienić w sytuacji rodzinnej i ekonomicznej rolnika. Wnioskodawca będzie mógł przed podpisaniem umowy zmienić tylko raz zakres finansowo-rzeczowy swojego wniosku. Wśród zmian jest też wyeliminowanie konieczności stosowania Ustawy o zamówieniach publicznych z tych działań, które tego nie wymagają, np. szkoleniach zawodowych dla osób zatrudnianych w rolnictwie i leśnictwie. Sprawą istotną jest także problem wymogów średniej powierzchni gospodarstwa. Do tej pory w województwach o średniej powierzchni gospodarstwa poniżej średniej krajowej – młodzi rolnicy nie mogli już skorzystać z dopłaty. W tej chwili średnia dla tych województw będzie obowiązywała jako średnia krajowa.
- Te zmiany powodują rozbieżność z przepisami unijnymi?
- Są bardziej restrykcyjne. Ciągle zwracam uwagę na to, że mamy tworzyć takie krajowe przepisy i rozwiązania w minimum w stosunku do tego, co nakazuje prawo wspólnotowe i nic ponadto. Żebyśmy sami sobie nie wprowadzali dodatkowych utrudnień, a w wielu przypadkach takie utrudnienia są. Niepotrzebne zapisy będziemy sukcesywnie usuwać.
- Dziękuję za rozmowę.
źródło: Eurogospodarka 6/2010










Dodaj nową odpowiedź