...więcej Ekologia Nauka Szkolenia Biznes Zielony Dziennik Platinum GroupLudzkie problemy nie są mi obce
Z przewodniczącym Sojuszu Lewicy Demokratycznej Grzegorzem Napieralskim rozmawia Grzegorz Smoktunowicz.
- W ostatnich sondażach Polacy obdarzyli pana większym zaufaniem niż premiera Tuska. Wynika z tego, że gros społeczeństwa popiera pana działania. Jaką lewicę pan tworzy?
- Wynik pierwszej tury wyborów prezydenckich pokazał, że wbrew oczekiwaniom wielu komentatorów i wbrew życzeniom prawicowych polityków w Polsce nie wykształci się system dwupartyjny. Przebieg mojej kampanii był bardzo dynamiczny, każdego dnia rozmawiałem z dziesiątkami, setkami ludzi. Ta możliwość spotkania się z ludźmi, wysłuchania ich opinii uświadomiła mi, że coś w społeczeństwie się zmienia. Jest zapotrzebowanie na lewicę, ponieważ tylko my, nie kierując się słupkami sondaży, jesteśmy w stanie zrealizować nasze postulaty, którym jesteśmy wierni od lat w obszarach, które dla prawicy są zupełnie nieosiągalne, tj. chociażby rozdział państwa od Kościoła, równouprawnienie kobiet itp. Wyborcy lewicy mają dość fałszywych umizgów polityków prawicy i ich nieszczerych zapewnień o sercu po lewej stronie, chcą mieć godną reprezentację w Sejmie i innych instytucjach państwowych. To właśnie uświadomił mi wynik wyborów. I taką też lewicę chcę tworzyć – pozbawioną kompleksów, historycznego obciążenia, skoncentrowaną na swym programie, a nie na sondażach i doraźnym interesie politycznym.
-
Jakie w Polsce potrzebne są reformy gospodarcze?
- W opasłej zamrażarce marszałkowskiej, w której gros projektów to propozycje SLD, znajduje się np. ustawa o płacy, emeryturze i rencie minimalnej, która pozwoliłaby na godną płacę i godne życie zarówno ludziom młodym, którzy często na starcie swojego zawodowego życia są poddani dyskryminacji płacowej, jak i osobom starszym i niepełnosprawnym, które za otrzymane od państwa świadczenie niekiedy nie są nawet w stanie pokryć podstawowych opłat i rachunków. Polska gospodarka, wbrew zaklinaniu rządu, nie jest wcale w bardzo dobrej kondycji. Eksperci alarmują: zielona wyspa na czerwonym morzu może niebawem stać się czerwoną wyspą na zielonym morzu. Przesypywanie zadłużenia z jednego worka do drugiego nie sprawiło, że tego długu nie ma. Działania i pomysły ministrów Rostowskiego i Boniego obliczone są na pozytywny efekt doraźny, lecz tak naprawdę na krótko odwlekają moment poważnego tąpnięcia w finansach publicznych i na to musimy się przygotować.
- Czy macie alternatywę dla ratowania polskich finansów – inną niż wzrost podatku VAT zaproponowany przez PO?
- Propozycji jest wiele. Europejska lewica, w celu ratowania gospodarki strefy euro, zaproponowała wprowadzenie podatku od operacji międzybankowych. Zysk z takiego podatku zabezpieczałby strefę euro przed krachem finansowym. SLD przyjmuje podobną filozofię – nie wolno karać kolejnymi obciążeniami fiskalnymi tych, którzy nie wywołali kryzysu w finansach publicznych. Podwyżka podatku VAT, niezależnie od zapewnień strony rządowej, oznacza zawsze podwyżkę cen żywności, usług, benzyny itd. Tak więc za błędy spekulantów i wielkich instytucji finansowych znów zapłacą podatnicy. Tak nie powinno być, instytucje finansowe powinny zostać poddane większej kontroli państwa i UE. I to one powinny ponieść odpowiedzialność za obecny stan unijnej i polskiej gospodarki.
Cały wywiad w numerze 9/2010 Eurogospodarki










Dodaj nową odpowiedź