Jeśli masz problem związany z kredytem, to napisz do nas. Postaramy się pomóc.

Najświeższa ankieta

Czy jesteś zadłużony?:

Szkolna karuzela – komu tornister?

Eurogospodarka

W myśl ustawy, która będzie obowiązywać od roku szkolnego 2012/2013, sześcioletnie dzieci zostaną objęte obowiązkiem szkolnym i pomaszerują z tornistrami do szkoły. Czy to dobrze? Polskie szkolnictwo stara się dostosować do trendów panujących w całej Europie.

W większości państw Unii Europejskiej dzieci rozpoczynają edukację szkolną w wieku sześciu, a nawet pięciu lat. Dotychczas Polska, razem z takimi państwami jak Litwa i Estonia, utrzymywała próg obowiązku szkolnego na poziomie siedmiu lat. Sześciolatki miały możliwość uczęszczania do zerówki zarówno takiej, która mieści się w przedszkolu, jak i zerówki szkolnej. Rozpoczynający się rok szkolny pozwalał wprawdzie na posłanie sześciolatka do pierwszej klasy, jednak decyzja należała do rodziców wspieranych przez opinie przedszkolanek i psychologów.

Pewna część rodziców zdecydowała się na taki krok, ale pozostali oni w zdecydowanej mniejszości. Większość rodziców postanowiła, że ich pociechy powinny rozpocząć naukę w wieku lat siedmiu. Od przyszłego roku szkolnego rodzice nie będą mieli prawa wyboru. Wszystkie sześciolatki zasiądą w szkolnych ławach, a instytucja zerówki przestanie istnieć.

Najnowsza ustawa dotycząca obniżenia wieku szkolnego wzbudza wiele kontrowersji. Wydawać by się mogło, że jeden rok nie będzie stanowił wielkiej różnicy i zmiana zostanie zaakceptowana bez większego echa. Tymczasem na przestrzeni ostatnich miesięcy spór o sześciolatków urósł do rangi ogólnopolskiego konfliktu. Niewątpliwie nowe zapisy mają swoje słabe i mocne strony. Przede wszystkim reforma zmierza do dostosowania polskiej edukacji do norm panujących w Unii Europejskiej. Przewidywaną korzyścią będzie poprawa sytuacji w przepełnionych przedszkolach. Również likwidacja zerówek może okazać się korzystna, ponieważ w teorii miały one pełnić funkcję łagodnego przejścia z przedszkola w świat szkolny, a w rzeczywistości były kolejną grupą przedszkolną. Teoretycznie ustawa ma działać na korzyść sześciolatków, które są w okresie skoku rozwojowego, lepiej zapamiętują i przyswajają wiedzę. Zarzutów pod adresem reformy jest jednak równie dużo, jeśli nie więcej. Przede wszystkim należy zauważyć, że na wprowadzenie zmian brakuje pieniędzy. Grozi to przepełnieniem w klasach i dyskomfortem małych uczniów. Warto zauważyć, że może dojść do sytuacji, w której pozytywną opinię psychologa otrzyma pięciolatek i zostanie on skierowany za sprawą rodziców do pierwszej klasy. Tym sposobem w jednej klasie mogą się znaleźć dzieci pięcio-, sześcio- i siedmioletnie, co jest zdecydowanie zbyt dużym rozstrzałem wiekowym. Zabraknie również funduszy na odpowiednie przygotowanie rekreacyjnej części, która powinna być obecna dla wszystkich sześciolatków. Nie ma również żadnej gwarancji, że dzieci, które rozpoczną wcześniejszą edukację, będą lepiej przygotowane do życia.

Niezadowolenie i obawy rodziców zaowocowały bardzo prężną inicjatywą obywatelską Ratuj Maluchy. Państwo Karolina i Tomasz Elbanowscy są założycielami fundacji, która ma na celu zablokowanie wprowadzenia ustawy w życie.

Jak większość reform w Polsce, również ta edukacyjna wzbudza wiele wątpliwości. Po jednej stronie barykady stanęło tym razem Ministerstwo Edukacji Narodowej, a po drugiej rodzice. Należy jednak pamiętać, że tak jak w przypadku reform innych resortów i tym razem ofiarą batalii zostaną niewinne i nieświadome sytuacji osoby. Niestety ta gra toczy się o najmłodszych, którzy nie mają prawa głosu.

MAJA HOŁUBASZ-PNIEWSKA

Cały artykuł w numerze 9/2011 Eurogospodarki.
UWAGA! Dla zalogowanych, stałych użytkowników naszego serwisu, pełna wersja artykułu dostępna jest w strefie płatnej poniżej.

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Mogą zainteresować Cię także...

  • W tym roku w ramach subwencji oświatowej na edukację sześcioletnich uczniów gminy otrzymają ponad 100 mln zł – poinformowała wiceminister edukacji Krystyna Szumilas. Zdaniem posłów środki przeznaczone dla samorządów na dostosowanie obiektów szkolnych na przyjęcie sześciolatków są zbyt niskie.

  • Trwa ogólnopolska kampania „Tornister pełen uśmiechów”, której celem jest pomoc dzieciom i młodzieży poprzez zebranie funduszy na zakup i wyposażenie wyprawek szkolnych.

  • Są ich tysiące. Niechcianych, niepełnosprawnych dzieci – z porażeniem mózgowym, zespołem Downa czy mózgiem uszkodzonym już w łonie matki alkoholiczki. Szanse na adopcje mają nikłe, przynajmniej w kraju.