Jeśli masz problem związany z kredytem, to napisz do nas. Postaramy się pomóc.

Najświeższa ankieta

Czy jesteś zadłużony?:

Kleszczów – król wśród żebraków

Eurogospodarka

Do kasy najbogatszej wiejskiej gminy w Polsce wpływa ponad 150 mln zł rocznie. Lider jest poza zasięgiem. Wydaje się, że szansą na takie bogactwo wśród innych mogą być tylko nieodkryte dotąd surowce naturalne.

Jeszcze w połowie ubiegłego stulecia mało kto w Polsce słyszał o Kleszczowie w powiecie bełchatowskim. Bo niby z jakiego powodu ta biedna wioska miała być znana? Ziemie tu liche, krajobraz nieciekawy. Szczególnych atrakcji przyrodniczych czy zabytków też brakuje. Tutejsi ludzie utrzymywali się z niewielkich gospodarstw i pracy pozarolniczej. Nie wiedzieli, że pod ich ubogą ziemią tkwi ogromne bogactwo. Ta mogąca przyprawić o zawrót głowy wiedza dotarła do nich w 1960 r. To wtedy geolodzy odkryli w kleszczowskiej gminie bogate złoża węgla brunatnego.

Praktyczne skutki tego odkrycia mieszkańcy odczuli kilkanaście lat później, kiedy przystąpiono do budowy kopalni, a następnie i elektrowni. Dziś kopalnia i elektrownie tworzą kompleks górniczo-energetyczny „Bełchatów”, który należy do wielkiej grupy energetycznej PGE SA. To największy taki kompleks w kraju. Z ogromnej odkrywki wydobywa się rocznie do 35 mln t brunatnego paliwa, które pobliska elektrownia przetwarza na energię elektryczną. Co piąty zużywany w Polsce kilowat pochodzi z Bełchatowa. Dodajmy jeszcze, że są to kilowaty produkowane najtaniej. Oprócz brunatnego węgla kopalnia wydobywa także iły i piasek.

Życie w cieniu kominów

Kompleks przemysłowy ma w nazwie słowo „Bełchatów”, jednak miasto to jest odległe od kompleksu energetycznego o prawie 20 km, zaś kopalnia, elektrownia i wszystkie związane z nimi inne obiekty znajdują się na terenie gminy Kleszczów. Zajmują niemal trzecią część jej obszaru, pochłonęły kilka okolicznych wiosek i wywierają dominujący wpływ na życie tutejszych ludzi, przyrodę i krajobraz.

Kopalnia wraz z elektrownią to nie tylko budynki, drogi, taśmociągi. To także kolosalna odkrywka – „największa dziura w Polsce” (8 km długości, ok. 3 km szerokości i blisko 300 m głębokości), to składowiska ziemi i popiołów. To także dotkliwe osuszenie terenów rolniczych w całej gminie, brak wody w studniach i inne dolegliwości.

Mieszkańcy kleszczowskiej gminy nie narzekają na uciążliwe sąsiedztwo. Rozumieją, że węgiel stanowi bogactwo narodowe i ich interes musiał ustąpić. A że nieźle na tym wychodzą, tym łatwiej pogodzili się z tą sytuacją. Sam Kleszczów – stolica niewielkiej gminy – wygląda wzorcowo. Piękne, przeważnie niedawno zbudowane domy, ścieżki rowerowe, okazała siedziba gminnych władz, dom kultury, szkoły, hotel, zabudowania kilku dużych przedsiębiorstw.

Porządek, estetyka, zamożność wręcz rzucają się w oczy. O tym, czego od razu nie widać, i o innych ważnych sprawach dowiaduję się w urzędzie gminy.

Gospodarny samorząd

Kazimiera Tarkowska jest wójtem kleszczowskiej gminy nieprzerwanie od 1993 r. Wcześniej przeszła wszystkie szczeble urzędniczej kariery. Chociaż nie jest miejscowa (pochodzi z Opolszczyzny), to zapuściła w tej ziemi korzenie i cieszy się powszechnym szacunkiem.

W samorządzie ma silne poparcie, bo aż 12 radnych to ludzie z jej listy wyborczej. Jednak nie zawsze współpraca z radą układała się jak należy. W 2004 r. doszło nawet do referendum w sprawie odwołania wójta. W rezultacie Tarkowska (skądinąd znana działaczka PSL) otrzymała wielkie poparcie mieszkańców, a odwołana została rada i musiały odbyć się nowe wybory.

Nowy przewodniczący rady uważa dobre relacje z wójtem za gwarancję skutecznego działania lokalnej władzy. Kazimiera Tarkowska chętnie opowiada o tym, co udało się w gminie zrobić. Stale jednak podkreśla, że to zasługa samorządu i mieszkańców. Sama skromnie usuwa się w cień. A udało się mnóstwo ważnych rzeczy.

Od podstaw zbudowano w gminie sieć telekomunikacyjną, kanalizacyjną i gazową, wodociągi doprowadzono do wszystkich wiosek, zmodernizowano drogi i zorganizowano sprawny system
odbioru śmieci. Lokalny operator sieci telekomunikacyjnej obsługuje blisko 1200 abonentów, co oznacza, że telefon stacjonarny jest w każdym domu czy mieszkaniu. Abonenci płacą tylko 18 zł miesięcznie. Łącza internetowe ma już niemal co drugie gospodarstwo domowe. Dla osób, które nie mają dostępu do internetu w domach, gmina uruchomiła darmowe łącza internetowe w każdym sołectwie. W całej gminie są dobre drogi, w każdej wiosce ośrodek kultury.

Kleszczów zbudował nawet własną sieć energetyczną i utworzył własną spółkę „Energoserwis”, która jest operatorem tej sieci. Za duże osiągnięcia pani wójt uważa przyciągnięcie na teren gminy poważnych inwestorów oraz wytyczenie terenów pod nowe inwestycje.

Najbogatsza gmina w Polsce

Kazimiera Tarkowska jest dumna z sukcesów gminy. Chętnie o nich opowiada, ale ocenia je trzeźwo i nie przejawia triumfalizmu. – Łatwo rządzić, gdy ma się pieniądze – zauważa. – Nam się wiele udaje, bo podobno jesteśmy najbogatszą gminą w Polsce. Znam wielu wójtów, którzy mają duże osiągnięcia przy dużo mniejszych pieniądzach. Budżet kleszczowskiej gminy na 2010 r. zakłada dochody w wysokości 163,5 mln zł, a wydatki 186,6 mln zł. Zgodnie z uchwałą rady deficyt w wysokości 23 mln zł ma być pokryty z nadwyżek z lat ubiegłych.

Taki budżet może wywoływać zazdrość. O dochodach równych deficytowi Kleszczowa marzą wójtowie wielu gmin, np. Dariusz Rzeczulski z Chąśna (6 mln zł w budżecie), Grzegorz Stefański z Kocierzewa (ok. 10 mln zł), Włodzimierz Hofa z Wólki Lubelskiej (19 mln zł), Andrzej Barylski z Łowicza (ok. 20 mln zł). Budżety podobnej wielkości ma większość gmin wiejskich. Z Kleszczowem przegrywają nawet spore miasta (np. prężny Grodzisk Mazowiecki ma 122 mln zł), a także starostwa powiatowe (np. Mińsk Mazowiecki i Garwolin mają po 83 mln zł).

Dobrym miernikiem zamożności gminy jest wielkość dochodów z podatków przypadająca na mieszkańca. Według danych GUS w Kleszczowie w 2006 r. współczynnik ten wynosił 30,4 tys. zł i był najwyższy w kraju w kategorii gmin wiejskich. Dla porównania: w sąsiadującym Zelowie wynosił on 485 zł, w Szczercowie 1128 zł, w Drużbicach – 463 zł, w mieście Bełchatowie – 681 zł. Warto dodać, że owe 163 mln zł w kleszczowskim budżecie to dochody własne. Prawie w 80 proc. to podatki i opłaty wnoszone przez kopalnię i elektrownię.

Od każdej wydobytej tony węgla gmina otrzymuje niewielką opłatę, ale rocznie daje to 18-20 mln zł. Z dochodów gminy znaczącą część w postaci tzw. janosikowego zabiera Ministerstwo Finansów, a województwo – ponad 20 mln zł z opłat ekologicznych. Ale tego, co zostaje, starcza na zaspokojenie
lokalnych potrzeb. Samorząd może sobie pozwolić na ustanowienie stypendiów dla uczniów i studentów, na wspieranie różnych akcji społecznych, a nawet na pomoc dla gmin dotkniętych jakimś nieszczęściem.

Środki pozostające w dyspozycji samorządu przez kolejne lata kierowane były przede wszystkim na rozbudowę infrastruktury. To fundament dla nowych inwestycji i warunek rozwoju gospodarczego gminy. – Zdajemy sobie sprawę – mówi Tarkowska – że strumień pieniędzy wkrótce zacznie wysychać. Kopalnia w 2017 r. ma zakończyć wydobycie na naszym terenie. Już przystąpiła do eksploatacji pola Szczerców w sąsiedniej gminie. Trzeba więc już dziś myśleć o tym, z czego będziemy żyć za kilka lat. Dlatego tak dużo inwestujemy w infrastrukturę i w edukację, dlatego tak zabiegamy o lokowanie na naszym terenie różnych przedsiębiorstw. Sądzę, że to właściwy kierunek, bo inwestujemy w przyszłość.

Przyciąganie inwestorów

Deklaracje o sprzyjaniu przedsiębiorczości i zachęcaniu inwestorów z zewnątrz usłyszeć dziś można niemal w każdej gminie i mieście. W Kleszczowie przeszli jednak do konkretów, od słów do czynów. Te konkrety to wydzielenie terenów pod nowe przedsiębiorstwa produkcyjne, usługowe i handlowe. Oficjalnie mówi się na nie Kleszczowskie Strefy Przemysłowe. Utworzono je w Kleszczowie i trzech innych wsiach. Łącznie to ponad 400 ha.

Pierwszą strefę utworzono w 1996 r. – była to wówczas pierwsza taka inicjatywa w kraju. Strefy są wyposażone we wszystkie media: sieć wodociągowo-kanalizacyjną, energię elektryczną, sieć gazową, telekomunikacyjną, drogi, parkingi. Władze gminne starają się w każdej strefie lokować inne firmy i zakłady. I tak w strefie nr 4 w Bogumiłowie powstają przedsiębiorstwa zajmujące się recyklingiem odpadów, w Kleszczowie preferuje się nowoczesne technologie i usługi, w Rogowcu w sąsiedztwie
kopalni i elektrowni – przedsiębiorstwa budowlane, montażowe, transportowe.

Część stref zostało już zajętych, ale nadal do wzięcia jest około 200 ha. Inwestorzy – miejscowi, krajowi i zagraniczni – pragnący uruchomić jakieś przedsiębiorstwo bez przetargu i biurokratycznych korowodów mogą po atrakcyjnej cenie (obecnie 5 zł/m2) nabyć potrzebną działkę. Mogą również liczyć na zwolnienia bądź ulgi podatkowe oraz różną pomoc ze strony gminnej administracji. Przyciąganiem inwestorów, sprzedażą działek, pomocą w załatwianiu różnych spraw w urzędach i udzielaniem gwarancji kredytowych dla firm zajmuje się komunalna Fundacja Rozwoju Gminy Kleszczów. A przydziałem
lokali w Kleszczowskim Inkubatorze Przedsiębiorczości, szkoleniami, a także prowadzeniem funduszu pożyczkowego zajmuje się spółka gminna Agencja Rozwoju Regionalnego „Arreks”.

To w dużej mierze zasługą fundacji jest przyciągnięcie na ten teren już kilkudziesięciu firm, w tym wielu z kapitałem zagranicznym:
- zakłady spółki Knauf (kapitał niemiecki) produkują płyty gipsowo-kartonowe, drugi zakład tej spółki produkuje materiały budowlane i kleje;
- Constantia Teich Poland (austriacki) wytwarza opakowania dla przemysłu spożywczego;
- fiński KWH Pipe Poland wytwarza rury polietynowe (PE) i polipropylenowe (PP);
- portugalski ColepCCL Polska produkuje kosmetyki i opakowania do aerozoli;
- włoski Arix Polska – środki czystości, gąbki, ściereczki itp.;
- holenderski Kersten Europe zajmuje się usługowym gięciem profili stalowych.

Łącznie dużych przedsiębiorstw zagranicznych i krajowych w kleszczowskiej gminie funkcjonuje już ponad 40 i wciąż lokowane są następne. Inwestorów przyciąga nie tylko życzliwy stosunek miejscowych władz i udzielana im pomoc, ale także świetne połączenia drogowe i kolejowe, zasoby wykwalifikowanej siły roboczej, bliskość Bełchatowa i Łodzi (75 km). Dzięki temu gmina nabiera charakteru przemysłowego, jest obfitość miejsc pracy. I choć istnieje blisko 600 gospodarstw, to z rolnictwa utrzymują się tylko nieliczni.

Uznanie i laury

W Kleszczowie w ostatnich kilkunastu latach zainwestowano ogromne pieniądze, mimo to skala nakładów wcale nie maleje. W przyjętym dokumencie „Plan Rozwoju Lokalnego” przewidziano kilkadziesiąt zadań inwestycyjnych o łącznej wartości kilkuset milionów złotych.

Oprócz modernizacji dróg i ulic, rozbudowy sieci kanalizacyjnej i gazowej, przewiduje się też budowę przedszkola za 5 mln zł, a nawet wydanie kilku milionów na ścieżki rowerowe (a jest ich już 53 km). Największą inwestycją oddaną do użytku w ubiegłym roku jest kompleks dydaktyczno-sportowy „SOLPARK Kleszczów”. To wspaniały, bardzo nowoczesny obiekt. Mieszczą się w nim: samorządowe gimnazjum, liceum ogólnokształcące i Technikum Nowoczesnych Technologii (notabene pierwsze w historii tej miejscowości szkoły ponadgimnazjalne). Jest też internat. Część sportowa to kryta pływalnia, hala i sale sportowe, boisko piłkarskie ze sztuczną, podgrzewaną nawierzchnią, obiekty zaplecza. Budowa całego kompleksu kosztowała ponad 200 mln zł i w całości została sfinansowana z gminnego budżetu.

Tak w Kleszczowie wygląda inwestowanie w przyszłość. Nawet jak wyczerpie się węgiel i górnicy przeniosą się na inne tereny, gmina nie upadnie. Pozostaną założone przedsiębiorstwa, będą dochody, będą miejsca pracy, ludzie będą mieli z czego żyć.

Dokonania kleszczowskiej gminy budzą podziw, są szeroko znane i doceniane. Lokalny samorząd i wójt zostali już wręcz obsypani nagrodami, honorami i dowodami uznania. W urzędzie gminy można obejrzeć siedem statuetek „Gmina Fair Play” przyznanych za wzorową współpracę z inwestorami i kilka statuetek im. Kazimierza Wielkiego dla samorządu za gospodarność. Szefowa gminy Kazimiera Tarkowska otrzymała zaszczytny tytuł „Wójt Roku 2006” w konkursie prowadzonym przez Telewizję Polską.

SATURNIN SOBOL

źródło: Eurogospodarka 7/2010

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Mogą zainteresować Cię także...

  • Do udziału w IX edycji konkursu zorganizowanego przez Instytut Badań nad Demokracją i Przedsiębiorstwem Prywatnym zgłosiły się 124 samorządy. Kapituła konkursu wyłoniła 122 gminy, które spełniły wymagania konkursu i przeszły pozytywnie procedurę weryfikacyjną, uzyskując tym samym tytuł i certyfikat Gmina Fair Play 2010 – Certyfikowana Lokalizacja Inwestycji.

  • Co zrobić, aby gmina rozwijała się szybko, a jej mieszkańcom z roku na rok żyło się coraz lepiej? Odpowiedź na to pytanie znaleźli samorządowcy z Męcinki, którzy dzięki wytrwałej pracy i niezwykłej przedsiębiorczości zyskali miano jednej z najdynamiczniej rozwijających się jednostek samorządu terytorialnego w kraju.

  • W gminie Puńsk, zamieszkałej w 80 procentach przez ludność pochodzenia litewskiego, zamknięte mogą zostać od nowego roku szkolnego wszystkie szkoły wiejskie. Zostanie tylko gminna w Puńsku. Rada ma czas na podjęcie decyzji do końca lutego br. pewnie tak uczyni, bo przez ostatnie lata prawie cały dochód własny gminy szedł na utrzymanie szkół. Do kasy gminnej wpływa z tytułu podatków opłat, udziału w PIT, 2,3 mln złotych, a 2 mln z tej kwoty były przeznaczane na oświatę.