...więcej Ekologia Nauka Szkolenia Biznes Zielony Dziennik Platinum GroupPolska- Ukraina: Czas na inwestycje
Polityczna niestabilność, kryzys finansowy i inne czynniki zupełnie zniwelowały polsko-ukraińską współpracę ekonomiczną. Tymczasem polscy inwestorzy gotowi są nie tylko inwestować na Ukrainie, ale także podzielić się swoim doświadczeniem. Jest tylko jeden warunek – muszą się przekonać, że nowe władze są nastawione do tych inwestycji poważnie.
W 2009 r. polskie inwestycje na Ukrainie wyniosły prawie 900 mln dol. – to 2,2 proc. od ogółu zagranicznych inwestycji w tym kraju. Natomiast Ukraińcy zainwestowali w polską gospodarkę ok. 50 mln dol. Jest to wprawdzie statystyka oficjalna, bo nieoficjalnie ukraińskie inwestycje w Polsce przekroczyły miliard dolarów.
I w Polsce, i na Ukrainie uważa się, że ekonomiczna i handlowa współpraca między krajami musi się nadal rozwijać. Dlatego już od 18 lat istnieje Polsko-Ukraińska Izba Gospodarcza (PUIG), która łączy biznesmenów z obu krajów. W czerwcu kolejne posiedzenie tej izby odbyło się w Kijowie. Były premier Polski Leszek Miller, obecnie przewodniczący komitetu doradczego przy PUIG, powiedział wprost: – Była władza nie miała czasu na poważne sprawy, gdyż walczyła sama ze sobą i to wszystkich męczyło. Obecna ekipa prezydenta Janukowycza – jego zdaniem – dobrze wie, czego chce. – Polski biznes uważał sytuację polityczną na Ukrainie w ostatnich latach za niestabilną i bał się inwestować. Teraz wielu polskich biznesmenów uznało przyjście silnej i stabilnej władzy za wznowienie możliwości dla inwestowania – dodał.
Wiadomo, że Polska została członkiem Unii Europejskiej, gdy Miller był premierem. Zatem wie, co i jak trzeba robić dla dalszej eurointegracji Ukrainy. Ale podkreśla, że Wiktor Janukowycz i bez Polaków zna drogę do Brukseli i niekoniecznie musi ona biec przez Warszawę. Zdaniem uczestników Izby za pośrednictwem Polski ukraiński prywatny i państwowy biznes może wejść na rynki UE.
Przedstawiciele PUIG doszli do wniosku, że minął czas deklaracji i haseł. Teraz czas na rzeczywiste kroki, inwestycje i bliską współpracę, np. w sferze energetycznej. Uzgodnili oni m.in. przeprowadzenie forum energetycznego. Planuje się na nim omówić propozycje dla Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa o wspólnych opracowaniach i wydobyciu gazu ziemnego na przygranicznych terytoriach Ukrainy i Polski, a także wymianę doświadczeń i danych Naftohazu Ukrainy z polskimi firmami.
Jeszcze jednym kierunkiem współpracy jest wspólne opracowanie i wydobywanie gazu łupkowego i współpraca w dziedzinie energetyki, w szczególności atomowej. Jednak nie wszystko zależy od Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej. Do gry musi przystąpić ukraińska władza. Teraz najważniejsze jest, aby stworzyć takie warunki dla biznesmenów, które zachęcałyby do zajmowania się przedsiębiorczością. Pierwszą rzeczą, jaką proponuje polska strona, jest obniżenie podatków. Biznesmeni przestaliby uciekać do szarej strefy i zaczęli uczciwie płacić podatki. Wygraliby wszyscy. Gdyby zasady gry na Ukrainie stały się zrozumiałe i przejrzyste, inwestorzy przestaliby się bać.
Polscy partnerzy zaznaczyli, że jedną z głównych przeszkód dla stałych i obfitych polskich inwestycji jest nieprzejrzysta procedura zwrotu VAT-u. W Polsce ten proces odbywa się automatycznie i według prawa. Ministerstwo Finansów jest zobowiązane w ciągu 60 dni zwrócić VAT przedsiębiorstwu. Nikomu nie przyjdzie do głowy podrabianie dokumentów, przecież wszystko można sprawdzić. Tym bardziej że polski system kontroli i służba celna współpracują z Unią Europejską, dlatego wszystko nadzoruje Bruksela. Na Ukrainie − narzekają Polacy − VAT jest jednym z najbardziej skorumpowanych podatków. Tu przedsiębiorcy mogą sprzedawać powietrze, a potem wymagać od państwa zwrotu VAT-u. Jak powiedział prezes PUIG, były minister gospodarki Jacek Piechota, teraz pojawiła się nadzieja, że sytuacja się zmieni. – Wasz rząd obiecał uregulować zwrot VAT-u przez emisję papierów wartościowych. To chociaż jakaś konkretna propozycja − podkreślił.
Jeszcze jedna pretensja polskich partnerów do Ukrainy to związek władzy i biznesu. W Polsce gospodarka od wielu lat nie zależy od polityki, a na Ukrainie władza dyktuje zasady biznesu albo też władza grozi biznesowi. Warto podkreślić, że ta zasada zadziałała przy kształtowaniu koalicji rządzącej trzy miesiące temu. Nie jest tajemnicą, że koalicja była uzupełniana przez deputowanych z opozycyjnych frakcji i bardziej lojalni w stosunku do rządzącej Partii Regionów byli właśnie ci deputowani, którzy mają duże biznesy.
Jacek Piechota uważa, że niezbędne jest tworzenie w kraju niezależnych organów kontroli. W Polsce tę rolę wykonują m.in. Centralne Biuro Antykorupcyjne, Najwyższa Izba Kontroli i organy siłowe. Na Ukrainie też są takie organy, ale one zbyt zależą od władzy. Na razie w gospodarce ukraińskiej nie wszystko dzieje się zgodnie z prawem i zasadami przyjętymi w krajach europejskich. Ale jest nadzieja, że to wszystko się zmieni i Ukraina wreszcie zrozumie, jak się robi interesy na całym świecie. A Polska gotowa jest jejw tym pomóc.
VIKTORIA CHYRVA
korespondentka z Ukrainy
źródło: Eurogospodarka 7/2010










Dodaj nową odpowiedź