...więcej Ekologia Nauka Szkolenia Biznes Zielony Dziennik Platinum GroupPolska eksporterem gazu?
W sprawie gazociągu odbyło się czwarte spotkanie. I niestety ostatnie. Prezydenci Polski i Litwy poinformowali 8 kwietnia 2010 r., iż zamierzają zwrócić się do Unii Europejskiej z wnioskiem, by planowany polsko-litewski gazociąg został uznany za projekt priorytetowy.
Jednym z tematów rozmowy była budowa gazociągu z Litwy do Polski oraz budowa nowej elektrowni atomowej w Ignalinie. W komunikacie biura prasowego prezydenta Republiki Litewskiej napisano, że dzięki gazociągowi mogłaby spaść cena tego surowca na Litwie, bo byłaby możliwość jego importu nie tylko z Rosji, która żąda bardzo wysokich cen, ale i z Zachodu, mającego lepsze kontrakty gazowe z Federacją Rosyjską. Niedawne spotkanie premierów Litwy i Rosji w Moskwie nie przyniosło w tej sprawie przełomu.
List do Komisji Europejskiej napisała sama prezydent Republiki Litewskiej Dala Gribauskaite. Jose Manuel Barroso, przewodniczący Komisji Europejskiej, zareagował bardzo szybko. W przesłanej w maju odpowiedzi wysoko ocenił projekt budowy gazociągu Polska–Litwa. Zapewnił też, że projekt może liczyć na wsparcie funduszy unijnych przeznaczonych na rozwój energetyki. Jego zdaniem projekt pomoże rozwijać i zdywersyfikować źródła oraz kierunki przesyłu gazu. – To będzie ważny projekt dla regionu Morza Bałtyckiego – zauważa szef Komisji Europejskiej, obiecując jednocześnie, że zwróci się do Gunthera Oettingera, unijnego komisarza ds. energetyki, by uważnie śledził realizację przedsięwzięcia.
Gunther Oetinger jest zaś całkowicie przekonany co do słuszności budowy gazociągu Litwa–Polska. – Może i będzie to kosztowne przedsięwzięcie, ale konieczne dla Europy ze względu na potrzebę tworzenia wspólnego rynku, jego bezpieczeństwo, konkurencyjność oraz solidarność europejską – powiedział komisarz 28 maja w Madrycie podczas spotkania z Arvydasem Sekmokasem, litewskim ministrem energetyki.
Natomiast prezes Gaz-Systemu, operatora gazociągów przesyłowych, Jan Chadam w wypowiedzi dla PAP, jakiej udzielił 1 czerwca 2010 r., tuż po stanowisku przewodniczącego KE, zauważył, że już w 2009 r. operator proponował połączenie polskiego systemu gazowniczego z litewskim i przeprowadził tzw. procedurę open season. – Wtedy procedurę zakończono bez podejmowania decyzji inwestycyjnej, ponieważ nie zostały złożone wiążące zamówienia na przesył gazu proponowanym połączeniem – mówił Chadam, dodając, że w kontekście deklarowanego wsparcia Komisji Europejskiej projekt wpisywałby się w koncepcję budowy transgranicznych połączeń energetycznych, integrujących europejski rynek energii. – Jesteśmy w każdej chwili gotowi powtórzyć procedurę open season i przeanalizować ten projekt pod względem ekonomicznym i technicznym, jeśli będzie wyraźna deklaracja ze strony litewskich partnerów i konkretne decyzje Komisji Europejskiej w sprawie dofinansowania tego połączenia – powiedział.
Została już wynajęta amerykańska firma doradcza, która ma na początku drugiego półrocza 2010 r. przedstawić studium wykonalności inwestycji. Litewski rząd na posiedzeniu 19 maja 2010 r. raz jeszcze uznał projekt budowy gazociągu oraz Bałtyckiego Terminalu Gazowego w Kłajpedzie za priorytety Ministerstwa Energetyki.
Gdyby Litwini rzeczywiście chcieli kupować w Polsce w przyszłości gaz, trzeba byłoby budować z głębi Mazur czy Mazowsza do woj. podlaskiego całkiem nową, sporą rurę gazową, bo obecnie nie ma tu sieci gazowniczej. Litewski minister energetyki Arvydas Sekmokas chce, by problemem zainteresowała się Unia Europejska i uznała to przedsięwzięcie za priorytetowe i wspomogła je finansowo. Poza tym, dowodzi, dodatkową zachętą do tego typu inwestycji są odkryte niedawno w Polsce olbrzymie pokłady gazu łupkowego. Minister energetyki jest także pewien, że złoża gazu łupkowego znajdują się także na terenie Litwy, w południowo-wschodniej jej części. Mają tam zostać przeprowadzone badania geologiczne do końca 2010 r. Już teraz nieodkrytymi jeszcze złożami interesują się Amerykanie.
Jak donoszą litewskie media, przychylny budowie litewsko-polskiego gazociągu jest też wicepremier polskiego rządu Waldemar Pawlak. W Polsce może być ok. 150 mld m3 gazu łupkowego, choć Amerykanie szacują, że zasoby mogą sięgnąć aż 1,5 bln m3! Starczą na 100 lat. Perspektywiczne obszary poszukiwań gazu to basen bałtycki, depresja podlaska, basen lubelski i monoklina przedsudecka.
Te ostatnie odkrycia stawiają Polskę w zacnym gronie potencjalnych eksporterów gazu! Pod warunkiem że będziemy go wydobywać. Na razie wydano 58 koncesji na poszukiwanie gazu łupkowego. Poszukują go głównie firmy amerykańskie, w tym największe, tj. Exxon Mobil, Maraton, Chevron, ConocoPhillips.
Co prawda Główny Geolog Kraju, dr Henryk Jacek Jezierski, studzi nieco te emocje, bo podawane ostatnio w mediach ilości gazu łupkowego są oparte tylko na amerykańskich szacunkach. Jego zdaniem dopiero za 5 lat dowiemy się, czy i ile mamy gazu łupkowego w Polsce, a przygotowania do eksploatacji rozpoczną się najwcześniej za 10-15 lat. Tyle zresztą mniej więcej trwają przygotowania do mniej skomplikowanej inwestycji, jaką jest polsko-litewski most energetyczny. Skoro jednak Amerykanie chcą wykładać swoje dolary na dalsze badania i ewentualną eksploatację, to trudno ich podejrzewać o altruizm. Wiele uwagi polskiemu gazowi łupkowemu poświęcają i litewskie media. Czasopismo „Droga” w wydaniu z 24 maja br. pozwala sobie nawet snuć piękną gazową wizję roku 2030, gdy to Polska, a nie Rosja, jest głównym dostawcą gazu do Republiki. Kto wie, ta wizja może być całkiem realna. Michaił Korczemkin, dyrektor wykonawczy i ekspert East European Gas Analysis, na łamach właśnie tego czasopisma powiada, że z amerykańskich doświadczeń wynika, iż koszt pozyskania 1 tys. m3 gazu łupkowego oscyluje wokół 100-250 dol. W dodatku krótka droga przesyłu powodowałaby, że te koszty wynosiłyby tylko 10 dol. na 1 tys. m3. A to już powoduje ekonomiczną opłacalność wydobywania i sprzedawania sąsiadom gazu.
Tymczasem wyniki rozpoczętych w Europie w 2009 r. badań geologicznych wskazują, iż zasoby tego gazu mogą sięgać na Starym Kontynencie aż 15,6 bln m3! W realizowanym międzynarodowym projekcie GASH, finansowanym przez największe konsorcja naftowe, bierze udział 18 państw europejskich oraz przedstawiciele USA.
„Słone” rachunki
Jak już informowaliśmy, pomysł budowy polsko-litewskiego gazociągu nie jest nowy. Powstał ok. 2002 r. Koszt przedsięwzięcia szacowano na ok. 245 mln zł, w tym 165 mln mieliby wyłożyć prywatni przedsiębiorcy. Wynajęta przez podlaskie samorządy firma GASKON z Warszawy oszacowała, że zapotrzebowanie na gaz na tym terenie wyniosłoby ok. 200 mln m3 rocznie, w tym 165 mln m3 odebraliby więksi kontrahenci przemysłowi. Jako że sprzedaż gazu w mniejszych miejscowościach – zdaniem analityków – nie gwarantowałaby zwrotu nakładów inwestycyjnych, koniecznym byłoby pozyskanie dotacji na tę inwestycję i przekonanie dużych zakładów przemysłowych do przestawienia się na gaz. „Nitka” miała liczyć 380 kilometrów sieci oraz mieć 21 stacji. Początkowo liczono, że uda się pozyskać pieniądze z unijnych programów pomocowych i od przedsiębiorców. Niestety, nic z tego nie wyszło.
Dopiero za kilka dobrych lat spółki gazownictwa (Mazowiecka i Pomorska) mają zamiar wspólnie zbudować 180-kilometrowy gazociąg z turystycznych Mikołajek do Suwałk i po drodze gazyfikować poszczególne miasta i miasteczka, pod warunkiem że samorządy namówią przedsiębiorstwa i mieszkańców na zamianę węgla i oleju opałowego na gaz, włączą się, korzystając z funduszy unijnych, do realizacji inwestycji i szybko zmienią plany zagospodarowania przestrzennego. Wojewodowie podlaski i warmińsko-mazurski zapewniają zgodnie, że jest możliwość wyasygnowania na ten cel środków w programie Polska Wschodnia, ale z drugiego rozdania, czyli z lat 2013–2020.
Najpierw zostaną wykonane instalacje do odbioru skroplonego gazu ziemnego, który ma być dowożony do miast cysternami. Jako pierwszy taką nową rozprężalnię otrzyma, jeszcze w sierpniu br., mazurski Pisz, potem Suwałki i inne miasta regionu. Obecnie funkcjonują rozprężalnie gazu propan-butan. Jest on jednak droższy od gazu butlowego o 43 proc. przy zużyciu rocznym co najmniej 60 m3, do 62 proc. przy mniejszym jego zużyciu.
W planach rządowych jest zaś, na razie, pomysł zaopatrywania tego regionu w katarski, skroplony gaz. Problem w tym, że będzie on niesamowicie drogi. W gazoporcie ma kosztować aż 600 dol. Za 1 tys. m3, tj. dwa razy więcej niż rosyjski! Taniej by wyszło kupić rosyjski gaz, np. od Niemiec, co proponowała kanclerz Angela Merkel, bo nasz zachodni sąsiad ma u Rosjan spore rabaty. Do tego dochodzi jeszcze niebezpieczeństwo katastrof przy transporcie gazu. Wszak nie ma tu ani dobrej kolei, ani dobrych dróg. Gdyby jednak powstała polsko-litewska rura gazowa i potrafilibyśmy wydobyć gaz łupkowy, to może drugim Katarem Polska by nie została, ale miałaby tanie źródła energii.
Szybciej, bo do końca 2014 r., ma być ułożony 265-kilometrowy gazociąg między Szczecinem a Gdańskiem. 700-milimetrowa rura będzie przebiegać przez tereny woj. zachodniopomorskiego i pomorskiego, a popłynie nią skroplony gaz z przyszłego gazoportu. Dopiero później przyjdzie czas na gazyfikację Warmii, Mazur, Podlasia i pociągnięcie rury gazowej w kierunku Litwy.
Dyrektywą w monopolistów
Problem w tym, że do inwestycji nie pali się litewski potentat gazowy Lietuvos Dujos, będący zresztą w obcych rękach. Rosyjski Gazprom ma 37,1 proc., zaś niemiecki koncern E.ON Ruhrgas International – 38,9 proc. akcji, a 17,7 proc. należy do litewskiego skarbu państwa. Aby zmusić do tej inwestycji, rząd przygotował już projekt odpowiedniej ustawy, bo – jak stwierdził w sejmie premier Andrus Kubilus – „takie łącze może i powinno być zbudowane, by zapewnić bezpieczeństwo energetyczne kraju”.
19 maja 2010 r. litewski rząd przyjął projekty zmian. Z Lietuvos Dujos powstaną co najmniej dwie spółki: jedna zajmująca się przesyłem gazu, druga zaopatrzeniem kraju w gaz. Niezbędne akty prawne mają zostać przyjęte przez parlament do 31 marca 2011 r., a restrukturyzacja przeprowadzona do końca marca 2012 r. Zgodnie z koncepcją rządu, wcielona zostałaby na Litwie III Dyrektywa UE w sprawie energetycznego pakietu antymonopolowego w najostrzejszej jego formie, tj. oddzieleniu wydobycia, zaopatrzenia i sprzedaży surowców.
W tej sytuacji Lietuvos Dujos pozbawione zostałoby sieci gazociągowej wysokiego ciśnienia. Kierownictwo koncernu już uznało ten pomysł za próbę nacjonalizacji ich spółki i przestrzega, że taka decyzja doprowadzi tylko do wzrostu cen dla odbiorców gazu. Dwaj najwięksi akcjonariusze napisali nawet list do premiera, podkreślając w nim, że taki krok może być uznany za niezgodny z międzyrządowymi porozumieniami, jakie Litwa zawarła z Niemcami oraz Rosją w sprawie ochrony inwestycji zagranicznych. Nie wykluczają też dochodzenia ochrony swych praw w międzynarodowych instytucjach prawnych.
Ruhrgas i Gazprom niepokoi się zarówno ewentualną budową gazociągu do Polski, jak i planami budowy terminalu gazowego w Kłajpedzie oraz podziemnych zbiorników gazu. Oznacza to bowiem utratę pozycji monopolisty. Jednocześnie Joachim Hockertz, zastępca dyrektora generalnego Lietuvos Dujos, w wypowiedzi dla „Verslo Żinios („Wiadomości Biznesowe”) zaprzecza, jakoby spółka niechętna była inwestycjom gazowym na Litwie. Wskazuje, że w ciągu minionych pięciu lat spółka zainwestowała w infrastrukturę 700 mln litów, czyli średnio po około 140 mln litów rocznie i w ten sposób stworzono jedną trzecią będącej w dyspozycji spółki infrastruktury.
Kłajpedzki terminal
Minister energetyki Arvydas Sekmokas poinformował niedawno, iż terminal najprawdopodobniej powstanie na terenach będącej w państwowych rękach Kłajpedos Nafta, w litewskim porcie Kłajpeda, ale aż dwie wersje studium wykonalności będą gotowe dopiero jesienią 2010 r. W przygotowanej dla zagranicznych inwestorów informacji rząd wskazuje, iż koszt inwestycji będzie wynosił 620-670 mln euro. Oprócz Holendrów, którzy jako pierwsi zainteresowali się przedsięwzięciem, ostatnio interesują się nim także koncerny belgijskie oraz amerykańskie, a także litewska fabryka nawozów Achema. Jest ona obecnie głównym odbiorcą rosyjskiego gazu od Lietuvos Dujos, będącej w niemiecko-rosyjskich rękach. Achema ma też niewielką, na 24 MW mocy, gazową elektrownię w Jonawa.
Arvydas Sekmokas nie wyklucza rozpoczęcia prac projektowych jeszcze w 2010 r. i zbudowania terminalu w ciągu 2-3 lat. Jego zdaniem inwestycyjni partnerzy mogliby być w przyszłości także dostawcą gazu.
Bałtycko-bałtycka konkurencja
Litwini mają już w Pri Baltice konkurencję. Podobna inwestycja szykuje się w sąsiedniej Estonii. Tam prywatna spółka Balti Gaas już projektuje terminal skraplanego gazu i oświadcza, że to właśnie estoński projekt powinien stać się regionalnym, bałtyckim terminalem gazowym dla sąsiednich krajów (Litwy, Łotwy, Estonii). Terminal ma powstać w porcie Paldisko, niedaleko Zatoki Fińskiej. Urmo Manni, generalny dyrektor Balti Gaas, oświadczył w przeddzień wizyty litewskiego premiera w Moskwie, że to Estonia powinna stać się regionalnym centrum gromadzenia i dystrybucji takiego gazu.
W Komisji Europejskiej już odezwały się głosy, że w państwach nadbałtyckich może być tylko jedno centrum, a przywódcy tych krajów powinni się ze sobą porozumieć. Na razie nie ma ani tańszego gazu, ani ropy, ani też wspólnego polsko-litewskiego wystąpienia do Komisji Europejskiej. Za to zwykli mieszkańcy Litwy, nie bacząc na rząd, sami dobrze dogadują się z Rosjanami. Stoją w wielogodzinnych kolejkach na litewsko-rosyjskim przejściu granicznym w Kibartai po to, by wpaść na chwilę do obwodu i kupić benzynę za 1,80-2,30 lita, podczas gdy u siebie muszą wydać grubo ponad 4 lity (za lita płaci się obecnie ok. 1,13 zł).
Kto wie, czy Litwa nie będzie jednak miała i własnej nafty. Spółka Minijos Nafta zaczęła właśnie starania o zezwolenie na wiercenia w poszukiwaniu złóż ropy na wybrzeżu Bałtyku w pobliżu Szilute, niedaleko Kłajpedy. Spółka obiecuje samorządowi gminy Kintai 5 mln litów kompensacji oraz po 100 tys. litów rocznie za cały okres wydobywania ropy, jeżeli złoża okażą się bogate w ten surowiec.
JAN WYGANOWSKI
źródło: Eurogospodarka 7/2010










Dodaj nową odpowiedź