Jeśli masz problem związany z kredytem, to napisz do nas. Postaramy się pomóc.

Najświeższa ankieta

Czy jesteś zadłużony?:

Na progu 2012...

Eurogospodarka

W świecie wrze, a kryzys uderza ze zdwojoną siłą. Wiadomo, że z powodu zadłużenia producent samochodów saab ogłosił bankructwo! Niejasna jest sytuacja na Wschodzie po śmierci króla Korei Północnej Kima Dzonga II. W Chinach natomiast może być recesja spowodowana kryzysem mieszkaniowym. Ciągle pytamy: czy strefa euro przetrwa, czy europejskie banki sprostają nowym wymogom kapitałowym?

A przed nami… rekordowe ceny – i to nie tylko pszenicy!. Wraz z końcem 2011 r. zakończyła się polska Prezydencja w Radzie Unii Europejskiej. Dla wielu było to jedno z największych wyzwań polskiego rządu na arenie międzynarodowej, dla innych – symboliczne przewodnictwo, na dodatek w napiętym okresie, kiedy na żadne ważne zmiany Polsce po prostu by nie pozwolono. W Brukseli chwalono nas m.in. za realizację „sześciopaku” – pakietu pięciu rozporządzeń i jednej dyrektywy, które skutecznie wzmocniły Pakiet Stabilności i Wzrostu. Niestety ani „stabilność”, ani „wzrost” nie będą określeniami, które dobrze opiszą ten okres dla Europy, ale nie jest to z pewnością wynikiem przywództwa Polski w Radzie.

Rok 2012 z wielu względów ma być dla Polski wyjątkowy. Chwilami mityzowany wręcz obraz zmiany cywilizacyjnej, jaka miała nadejść do nas wraz organizacją Mistrzostw Europy w piłce nożnej, tak naprawdę może okazać się równie udany, jak feralny spot promujący Warszawę jako jedno z miast gospodarzy. Co ciekawe, jego premiera zbiegła się w czasie z udostępnieniem trailera projektu zatytułowanego „Warszawa 1935” odwzorowującego stolicę z tytułowego okresu w sposób nieprawdopodobnie drobiazgowy i naprawdę urzekający. Trailer kończy się informacją, że autorzy poszukują sponsora pełnej realizacji tego projektu. Myślę, że 500 tys. zł wyrzucone w błoto pozwoliłoby młodym grafikom – lepiej reprezentującym nasz kraj niż żenująca historyjka dwójki bohaterów oficjalnego spotu Warszawy – zrobić coś, co postawiłoby nas w świetle kraju z ambicjami, nowoczesnego, ale ceniącego swoją tradycję.

Podobne wpadki organizacyjne mogą, niestety, zaowocować sposobem, w jaki Polska będzie postrzegana z perspektywy krajów zachodnich, a sytuacja gospodarcza wymaga poprawy tego postrzegania. Polska powoli staje się krajem konkurencyjnym
dla przedsiębiorstw, pokazującym, że potrafi sobie poradzić z kryzysem niszczącym gospodarki, które wydawały się silniejsze od polskiej. Ta z kolei również budzi zastrzeżenia – w krótkim czasie wygenerowała wielu bezrobotnych, wprowadziła na rynek pracy mnóstwo patologii (szczególnie w miejscach, gdzie o pracę jest najtrudniej), ale jednocześnie daje wiele nadziei na przyszłość. Zagraniczne koncerny przenoszą swoje siedziby do Polski, bo stajemy się konkurencyjni jako tani i profesjonalni producenci, a stereotyp Polaka na Zachodzie wyraźnie zmienia się na plus. Fakt, że wielu świetnie wykształconych Polaków zrobiło kariery na Zachodzie, cieszyłby bardziej, gdyby były odnoszone w polskich przedsiębiorstwach, ale w pewien sposób udowadnia, że Polacy są świetnymi specjalistami w wielu dziedzinach, a ich umiejętności są doceniane przez największych.

Polska gospodarka nie pracuje jak szwajcarski zegarek, ale złotówka jest raczej bezpieczna. Dlatego państwa zachodnie obawiają się, co się stanie, kiedy któryś z krajów powie, że powraca do swojej waluty – w kilku przypadkach Banki Centralne zgłosiły taką możliwość! Co więcej, Międzynarodowy Fundusz
Walutowy, który raczej nam musiał dotąd pomagać, zgłosił się do NBP o pożyczkę (oczywiście nie z budżetu) w wysokości 4 mld dol. na ratowanie gospodarek Włoch i Grecji. Pompowanie kosmicznych sum u tych pierwszych wydaje się równie trafione i gwarantujące sukces, jak u tych drugich. Ciężko byłoby parę miesięcy temu przypuszczać, że w Polsce będzie się mówić tak: to sytuacja w krajach zachodnich wygląda znacznie gorzej niż u nas, co jest faktem.

Efekty powinny pojawić się niebawem. Impulsy do przyspieszenia nadchodzą wielkimi krokami. Inwestorzy rozglądają się za dobrymi miejscami dla swoich firm w Polsce, perspektywa wydobywania gazu łupkowego (co najbardziej prestiżowe tytuły na świecie stawiają w pozycji możliwej rewolucji na rynku surowcowym) oraz wielka sportowa impreza (Euro 2012), pozwolą Polskę jeszcze lepiej wypromować. Musimy jednak umieć pokazać się jako kraj wysoko rozwinięty, nie tylko gospodarczo czy infrastrukturalnie, ale również kulturalnie. Każdy krok promujący Polskę jako organizatora Euro, przewodniczącego Rady UE czy kraj gotowy na inwestorów, powinien być jednak trzykrotnie przemyślany, bo wizerunkowo niełatwo jest zyskać, a stracić można w mgnieniu oka. Warto pamiętać, że we współczesnym świecie zaniedbanie autopromocji może zaowocować zmniejszeniem inwestycji zagranicznych, osłabieniem sektora turystycznego i ponownym utrwaleniem negatywnego stereotypu Polaka za Zachodzie – a to przecież nie taki efekt mieliśmy uzyskać.

DANIEL WARDZIŃSKI
 

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Mogą zainteresować Cię także...

  • Spośród krajów OECD Polskę wyróżnia wzrost gospodarczy, szczególnie cenny w czasie kryzysu gospodarczego. Nasz sukces był możliwy m.in. dzięki aktywności Polaków i przekształceniom polityczno-gospodarczym – powiedział wicepremier Waldemar Pawlak podczas prezentacji XI Raportu Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) nt. stanu polskiej gospodarki. Konferencja odbyła się 8 kwietnia 2010 r. w Ministerstwie Gospodarki.

  • Co tak naprawdę zyskamy na organizacji mistrzostw Europy w Polsce? Kiedy 18 kwietnia 2007 r. Europejska Unia Piłkarska (UEFA) przyznała Polsce i Ukrainie prawa do organizacji Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej Euro 2012, w kraju zapanowała powszechna euforia i przekonanie, że oto wygraliśmy los na loterii.

  • Początek nowego millenium postawił światowych producentów w sytuacji, w której mieli dwie możliwości. Pierwszą było przenoszenie produkcji do Chin i podwyższenie swojej konkurencyjności. Drugą – produkcja „u siebie” i silne akcentowanie ekskluzywności produktu przy stale rosnących cenach.