Jeśli masz problem związany z kredytem, to napisz do nas. Postaramy się pomóc.

Najświeższa ankieta

Czy jesteś zadłużony?:

Stare zawody wracają do łask

Eurogospodarka

Do niewielkiej wsi Kamionka k. Nidzicy w województwie warmińsko-mazurskim zjeżdżają setki zacnych gości, na czele z przewodniczącym Parlamentu Europejskiego Jerzym Buzkiem. A po co? Po to, by zobaczyć „garncarską wioskę”.

A dokładniej, zaczątki przedsiębiorstwa społecznego pod tą nazwą, mającego na celu zaktywizowanie miejscowości oraz umożliwienie mieszkańcom nowego sposobu zarobkowania.

W maju 2009 r. Komisja Europejska uznała ten pomysł za jedno z 13 najciekawszych przedsięwzięć w Europie i przyznała drugą nagrodę w konkursie Europejskich Nagród Przedsiębiorczości.

Za unijne pieniądze

Wszystko zaczęło się jeszcze w 2006 r., kiedy to prężny w tej okolicy Nidzicki Fundusz Regionalny – działający od wielu lat i z powodzeniem dający przysłowiową wędkę tym, którzy nie czekając, sami biorą sprawy w swoje ręce – pozyskał z Europejskiego Funduszu Społecznego 700 tys. zł i namówił mieszkańców na powołanie do życia społecznego przedsiębiorstwa. Za unijne pieniądze kupiono działkę i stare budynki. Miejscowi majstrowie rozebrali pruskie zabudowania i postawili od nowa tak, by pasowały do aktualnych potrzeb. Siedlisko nazwali garncarską wioską, choć nie tylko garnki tu
lepią. Pomysł jest taki, by zarabiać na czym się da. Najlepiej na tradycji. Jedni, zatem, lepią owe garnki metodami pradziadów, inni kują konie, a jak tych zabraknie, to będą wykuwać nowoczesne cuda ze stali do bram nowobogackich, a tych na wsi jest coraz więcej. Na Warmii buduje się też coraz więcej miastowych, bo tu i piękniej, i taniej.

Po trzech latach przez różne formy szkolenia przeszło prawie 300 osób z bliższej i dalszej okolicy. Nabyły nowe umiejętności i większość z nich już samodzielnie zarabia na życie szyjąc, wyszywając, lepiąc, układając w artystyczny sposób papier, bibułę, słomę. Sama zaś garncarska wioska funkcjonuje już jako spółka zatrudniająca na etatach kilkunastu pracowników. Po doświadczenia, na warsztaty, spotkania studyjne zdążyło przyjechać z całej Polski prawie 10 tys. ludzi! A ostatnia impreza to kiermasz wielkanocny i pisanki z… gliny!

Zarobić grosik

Wracając do Kamionki, oprócz garnków i metalowych cudów, będą jeszcze pracownie krawieckie, zielarskie, kosmetyczne, pamiątkarskie itp. Jednym słowem każdy, kto chce i potrafi, będzie mógł się tu wykazać, no i zarobić jakiś grosik. Jak nie od turysty, to od innego kupca, bo wszystkie te cuda nabyć będzie można w sklepie internetowym, który też niebawem ruszy.

W przyszłości przewiduje się także uruchomienie produkcji miejscowych win, napitków regionalnych, ciast, mięs i serów. Do dyspozycji turystów będą także konie, bryczki, sanie, rowery, a jak któryś zechce, to sam sobie ulepi garnek, zgodnie ze staropolskim powiedzeniem, że nie święci…

I takich inicjatyw w tym regionie kraju jest coraz więcej. Przykładowo, od lata 2007 r. działa Spółdzielnia Socjalna – Ośrodek Szkoleniowo-Zawodowy w popegeerowskich Prostkach na Mazurach. Funkcjonuje tu sześć pracowni, m.in. pamiątkarska, krawiecka, szewska. Kilkanaście bezrobotnych pań z powiatu mrągowskiego taką spółdzielnię założyło już w 2006 r. Po darmowych szkoleniach w urzędzie pracy zajmują się hafciarstwem. Razem haftują obrusy, serwetki, sztandary i wspólnie szukają rynków zbytu.

Podobna spółdzielnia funkcjonuje w Golubkach w gminie Kalinowo. Zajmuje się krawiectwem, tapicerstwem i wyszywaniem. Z kolei kilkanaście kobiet z gmin Rutka Tartak i Wiżajny realizuje program wioski tematycznej „Biegun sera i zimna”. Najpierw założyły stowarzyszenie serowarskie i wspólnie organizowały zbyt wyrobów, a potem, korzystając z różnych grantów, zaczęły promować wieś: − Otworzyliśmy swoje domy dla gości, by pokazać im proces wyrobu serów i innych zajęć wiejskich, organizujemy pikniki, święta, spotkania cieszące się coraz większym powodzeniem u turystów. Mogą sami spróbować ubić masło czy warzyć ser, spróbować maślanki, twarogu. Nasza wieś staje się przez to coraz bardziej znana w kraju i za granicą – mówi Beata Barbara Żelazek, jedna z współorganizatorek projektu.

A na Suwalszczyźnie w kwietniu ruszyła kolejna edycja tego programu. Patronuje mu starostwo powiatowe, kierujące ofertę do mieszkańców dziewięciu gmin powiatu suwalskiego: Bakałarzewo, Raczki, Filipów, Przerośl, Rutka-Tartak, Suwałki, Szypliszki, Wiżajny.

Każdy pomysł jest dobry

Kilka bezrobotnych kobiet z okolic Barczewa pomaga w ramach spółdzielni socjalnej bezdomnym zwierzętom. W miasteczku ani tym bardziej w okolicznych wsiach nie ma schroniska ani przytuliska dla zwierząt. Pomysłów, jak widać, jest wiele. Spółdzielnię socjalną może zaś założyć już pięć osób. Otrzymują oni dotację z funduszu pracy na rozkręcenie interesu. Zgodnie ze znowelizowaną w czerwcu 2009 r. ustawą, na każdego bezrobotnego, członka takiej spółdzielni, można dostać 18 tys. zł. Nowelizacja przedłuża też z 12 do 36 mies. okres refundacji składek na ubezpieczenie społeczne. Po upływie roku, jeśli firma przetrwa, pieniędzy nie trzeba zwracać.

Można też starać się o tanie pożyczki. Poręczenia takich pożyczek udzielają różne organizacje pozarządowe, jak np. wspomniany fundusz z Nidzicy, Działdowa czy Centrum Pomocy Społecznej w Olsztynie. W stolicy Warmii i Mazur zawiązało się nawet Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Spółdzielczości i Przedsiębiorczości Lokalnej WAMA-COOP, które pomaga w tworzeniu takich miniprzedsiębiorstw.

Wiejskie mikro

Wieś to nie tylko obory i chlewnie czy kurniki. Wiele małych gospodarstw rolnych wypada ostatnio z rynku. Nikt nie chce od nich kupić paru kilo marchewki czy kilku tuczników lub jaj. Są też ogromne popegeerowskie obszary biedy. Nie każdy chce i może wyjechać za chlebem za granicę. Statystyczny warmińsko-mazurski bezrobotny mieszka w osiedlu popegerowskim lub innej małej miejscowości, ma 45 lat i chce pracować w… miejscu zamieszkania, gdzie nie ma żadnej pracy. Tego właśnie typu inicjatywy mają pomóc wielu mieszkańcom wsi odnaleźć się w nowej sytuacji. Oczywiście niekoniecznie trzeba od razu zakładać spółdzielnię socjalną, choć wspólnie łatwiej.

Może to być jakieś małe jednoosobowe przedsiębiorstwo. Kilka tysięcy miejsc pracy powstanie m.in. dzięki Programowi Rozwoju Obszarów Wiejskich. Tylko na założenie mikroprzedsiębiorstw na
wsi złożono w 2009 r. do ARiMR 5 tys. wniosków, opiewających na 800 mln zł. Warunkiem otrzymania pomocy jest prowadzenie działalności gospodarczej na terenie wsi i małych miasteczek, stworzenie nowych miejsc pracy. Np. za 1.–2. miejsca można dostać 100 tys. zł, za 3.–4. miejsca 200 tys. zł. Obrót takich firm nie może przekraczać 2 mln euro, a zatrudnienie przekraczać 10 pracowników. Są też pieniądze dla rolników prowadzących małe gospodarstwa i chcących dorobić na innej działalności.

Z programu „Różnicowanie w kierunku działalności nierolniczej” można liczyć na 100 tys. zł dotacji. W tym roku nabór wniosków ma rozpocząć się latem. Na wsi brakuje wszelkich usług. Nie wszyscy mają czas i umiejętności, by własnoręcznie naprawić pralkę, pług, kombajn, nie mówiąc o komputerze.

Ale nawet umiejętność starego zawodu może być bardzo przydatna. Przekonali się już o tym ci, którzy przeszli szkolenia organizowane przez Warmińsko-Mazurską Izbę Rzemieślniczą. Uczyła ona m.in. fachu podkuwacza koni, wyrobu uprzęży, kantarów itp. A na Warmii, Mazurach i Podlasiu jest coraz więcej stadnin koni hodowanych pod potrzeby turystów. Co ważne, na te wyroby jest coraz większe zapotrzebowanie nawet na Zachodzie Europy.

Stowarzyszenie NOT w Suwałkach szkoliło m.in. stolarzy i wikliniarzy, Warmińsko-Mazurska Izba Rzemiosła i Przedsiębiorczości w Olsztynie cieśli, zaś Wojewódzki Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Szepietowie szkolił jesienią 2009 r. strzecharzy, tj. ludzi, którzy specjalizują się w kryciu dachów słomą.

I nie jest to przejaw biedniejącej wsi polskiej, ale nowa moda tych, którzy przeprowadzają się na wieś. Wzór przyszedł z Zachodu, bo tam jest tak duże zapotrzebowanie na słomę, że WODR namawia rolników nie tylko do nauki krycia słomą, ale i uprawy żyta (za tonę słomy żytniej, przygotowanej do dachowych potrzeb i idącej na eksport, można otrzymać nawet 500 zł, tj. dwa razy tyle, ile za tonę żyta i o 100 zł więcej od płaconej ubiegłego lata ceny za pszenicę!

Bezrobotni mieszkańcy wsi, którzy decydują się na tego rodzaju kursy, są nie tylko szkoleni za darmo, ale także otrzymują bezpłatne noclegi, wyżywienie, nawet zwrot kosztów dojazdu. Płacą za to urzędy pracy z funduszy unijnych.

Wyzwanie nowych czasów

Na polskiej wsi mieszkają nie tylko rolnicy, ale także lekarze, nauczyciele oraz przedsiębiorcy. Naukowcy wyliczyli, że w perspektywie dziesięciu lat pozostanie zaledwie 215 tys. gospodarstw rolnych, a w rolnictwie będzie pracowało o milion ludzi mniej niż obecnie! To efekt koncentracji produkcji rolnej. Tak zresztą dzieje się na całym świecie. Od kilku lat notuje się też, po raz pierwszy od niepamiętnych czasów, dodatnie saldo migracji na wieś. Wyzwaniem czasów jest tworzenie na wsi pozarolniczych miejsc pracy, otwarcie się na niekonwencjonalne pomysły. Początki już zostały zrobione. Jest od kogo brać przykład.

JAN WYGANOWSKI

źródło: Eurogospodarka 5/2010


Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Mogą zainteresować Cię także...

  • Minister rolnictwa i rozwoju wsi Marek Sawicki podjął decyzję o zwiększenia o 70 milionów euro, czyli ponad 274 mln zł, limitu środków finansowych przeznaczonych na pomoc z działania „Modernizacja gospodarstw rolnych” wchodzącego w skład Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-2013.

  • Polska wieś zmienia się i różnicuje. Oto przykład wsi Kamienica w gminie Wągrowiec. Do niedawna jedna z najbiedniejszych i najsłabszych w gminie. Po zlikwidowaniu PGR-ów życie tu zamarło. Pozbawieni pracy mieszkańcy stracili nadzieję na poprawę jakości życia.

  • Od 26 września do 7 października 2011 r. Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa będzie przyjmowała wnioski o przyznanie pomocy w ramach działania „Tworzenie i rozwój mikroprzedsiębiorstw”, które finansowane jest ze środków Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-2013. Na takie wsparcie przeznaczono w tegorocznym naborze ponad 2,5 miliarda zł.