Jeśli masz problem związany z kredytem, to napisz do nas. Postaramy się pomóc.

Najświeższa ankieta

Czy jesteś zadłużony?:

Za wodę jak za złoto?

Eurogospodarka

Na pełne wdrożenie tzw. dyrektywy ściekowej oraz ramowej dyrektywy wodnej Polska ma czas do 2015 r. Za wodę zapłacimy niebawem nawet o 400% więcej! Brzmi to niewiarygodnie, ale cena wody i odprowadzania ścieków może właśnie o tyle wzrosnąć.

Tak przynajmniej szacuje Izba Gospodarcza Wodociągi Polskie (IGWP), biorąc pod uwagę konieczne inwestycje oraz ewentualne kary, jakie na Polskę może nałożyć Unia Europejska.Jeśli Polska nie zdąży do 2015 r. zmodernizować instalacji wodno-kanalizacyjnych i spełnić norm unijnych, Unia może nałożyć na nasz kraj karę w wysokości 4143 tys. euro dziennie! W traktacie akcesyjnym zobowiązaliśmy się zwodociągować i skanalizować kraj, poprawić stan tam, gdzie już takie osiągnięcia cywilizacyjne były. Wcześniej, bo od 2014 r. – zgodnie z unijnymi normami – nie będzie możliwe składowanie osadów ściekowych. Tylko w 2010 r. powstało w Polsce 707 tys. t takich osadów, a istniejące zaledwie trzy spalarnie są w stanie przerobić tylko 40 tys. t osadów. Występują w nich metale ciężkie, azot, bakterie salmonelli, więc ich wykorzystanie do celów rolniczych zostało ograniczone przepisami unijnymi.

W ramach Krajowego Programu Oczyszczania Ścieków Komunalnych w 2010 r. wybudowano 32 nowe oczyszczalnie ścieków komunalnych i ok. 9 tys. km sieci kanalizacyjnej. Zmodernizowano 476 km sieci kanalizacyjnej. Koszt tych inwestycji to ponad 8 mld zł. Tymczasem podczas V Kongresu Wodociągowców Polskich, który odbył się w październiku br. w Warszawie, panowała powszechna opinia, że nie da rady do 2015 r. wywiązać się z zobowiązań akcesyjnych, bo na najpilniejsze inwestycje brakuje ok. 30 mld zł. Fundusze z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko na lata 2007-2013 zostały już rozdysponowane, a na nowe rozdanie trzeba będzie poczekać do 2015 r.

Wiceminister środowiska Stanisław Gawłowski zapowiedział już na początku tego roku, że budowa przydomowych oczyszczalni będzie w najbliższych latach jednym z priorytetów resortu. Na szczęście w 2011 r. naprawiono także błąd w prawie – w 2010 r. zlikwidowano gminne i powiatowe fundusze ochrony środowiska. Ustawodawca przeoczył fakt, że instytucje te udzielały dotacji firmom i mieszkańcom gmin na proekologiczne przedsięwzięcia, takie jak likwidacja pokryć azbestowych, zakup instalacji solarnej czy budowa przydomowej oczyszczalni. W zeszłym roku ten błąd naprawiono i od początku 2011 r. gminy mogą bezpośrednio udzielać dotacji na te cele osobom fizycznym. Niestety w nowej ustawie znalazło się ograniczenie dotyczące źródeł finansowania takich projektów gminnych. Obecnie samorządy mogą udzielać dotacji na przydomowe oczyszczalnie wyłącznie z pieniędzy uzyskiwanych z kar i opłat środowiskowych. Gminy nie mogą współfinansować proekologicznych przedsięwzięć mieszkańców ze swoich budżetów. W małych wiejskich gminach są i małe opłaty, więc nie za bardzo mają z czego dofinansowywać te przedsięwzięcia. W niektórych wsiach budowę oczyszczalni przydomowych wspierają spółki wodne z pieniędzy pochodzących ze składek członkowskich. Rzecz w tym, że rolnicy niechętnie płacą takie składki, a system windykacyjny w zasadzie nie funkcjonuje.

Jedną z możliwości jest skorzystanie z pomocy Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, który przeznacza na budowę przydomowych oczyszczalni ścieków oraz podłączenia domów do zbiorczego systemu kanalizacyjnego 300 mln zł. Połowę tej kwoty pochłoną dotacje na przydomowe biologiczne oczyszczalnie ścieków – tam, gdzie nie opłaca się budować sieci kanalizacyjnej. Wystarczy czasami mieć tylko 10-procentowy wkład własny. Resztę przedsięwzięcia sfinansuje fundusz. Do wyboru jest jedna z trzech opcji: preferencyjny kredyt, którego oprocentowanie wynosi tylko 3,5% w skali roku; bezzwrotna dotacja w wysokości 45% wartości inwestycji; jednocześnie 45% dotacji oraz kredyt w cenie 3,5% na brakujące 45% kosztów przedsięwzięcia. Kredytobiorcami mogą być także gminy, przerzucając potem koszty z tym związane na właścicieli nieruchomości, na których powstaną przydomowe oczyszczalnie ścieków. Programem są objęte zarówno domy jednorodzinne, jak i budynki należące do spółdzielni czy wspólnot mieszkaniowych, a także gospodarstwa agroturystyczne i budynki użyteczności publicznej. Fundusz wyjaśnia, że zależy mu na poprawie jakości wód powierzchniowych i podziemnych, do czego Polska zobowiązała się wobec Unii Europejskiej. W wielu miejscowościach trucicielami tych wód są bowiem nieszczelne szamba.

JAN WYGANOWSKI

Cały artykuł w numerze 12/2011 Eurogospodarki.
UWAGA! Dla zalogowanych, stałych użytkowników naszego serwisu, pełna wersja artykułu dostępna jest w strefie płatnej.

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Mogą zainteresować Cię także...

  • Koniec przykrych zapachów oraz wydawania fortuny na częsty wywóz domowych nieczystości! Najwyższa pora zrezygnować z tradycyjnego, nieekologicznego i drogiego w eksploatacji szamba. Dla wszystkich, którzy nie mają możliwości odprowadzania ścieków do zewnętrznej sieci kanalizacyjnej, pojawiła się nowa alternatywa – przydomowe oczyszczalnie.

  • Dolinę Rospudy, która i tak niszczeje, drogowcy jeszcze niedawno chcieli przeciąć estakadą. Inna sprawa, że augustowska obwodnica i tak przejdzie przez Rospudę – tylko w górnym, a nie dolnym jej biegu. Część znawców przyrody twierdzi wręcz, że te nowe plany są znacznie gorsze, bo nieczystości będą miały do pokonania dłuższą, wodną trasę.

  • Gmina Lubsko otrzymała z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Zielonej Górze dofinansowanie projektu „Zapewnienie prawidłowej gospodarki ściekowej na terenie miasta i gminy”.