...więcej Ekologia Nauka Szkolenia Biznes Zielony Dziennik Platinum GroupChore i zdrowe budynki
Znaczna część budownictwa w Polsce jest realizowana przez indywidualnych inwestorów na własny użytek. Jest to bardzo duże przedsięwzięcie finansowe.
Jeśli inwestor nie ma przynajmniej podstawowej wiedzy na temat budownictwa, materiałów, technologii, możliwości, inżynierii finansowej, optymalizacji podatkowej oraz wykonawstwa – to nie potrafi powiedzieć czego oczekuje. Zdarza się, że nie rozumie o czym mówi architekt czy wykonawca. Jest bardzo łatwym celem do manipulacji, a jego decyzje są racjonalne tylko z punktu widzenia cudzego interesu.
Niska cena, wysoka jakość
Aby zminimalizować koszty, wyeliminować błędy i osiągnąć wymarzony cel trzeba zainwestować swój czas w zdobycie odpowiedniej wiedzy oraz próbować uczyć się na cudzych doświadczeniach i błędach. W celu sprawdzenia w praktyce różnych pomysłów, uczestniczyłem w kilku małych, prywatnych, racjonalnie zaplanowanych i zorganizowanych budowach prowadzonych systemem gospodarczym. Domy były małe – pomiędzy 100 a 140 m2 – i budowane w różnych technologiach. Nie można było w związku tym wykorzystać efektu skali oraz inżynierii finansowej. Mimo to – koszt wybudowania, w zależności od zastosowanej technologii, wyniósł od 870 do 1120 zł/m2 brutto, bez ceny ziemi, przyłączy i białego montażu!
Praktyczne podejście
Wiedza teoretyczna i praktyczna jest absolutnie niezbędna, ale nie wystarcza. Należy również zastanowić się gdzie i jak można wydać mniej bez szkody dla jakości.
Dla przykładu: kupiłem dom do pełnego remontu o powierzchni ok. 320 m2. Należało w nim zrobić m.in. centralne ogrzewanie. Odwiedziłem siedem różnych firm zajmujących się instalacją. Przedstawiono mi oferty wstępne w przedziale od 25 do 54 tys. zł. Oczywiście, zgodnie z moimi założeniami, zdecydowałem się zrobić wszystko sam.
Aby obniżyć koszt zakupu grzejników i materiałów skontaktowałem się z ludźmi, którzy też potrzebowali centralnego ogrzewania. Odwiedziłem kilka hurtowni i zaproponowałem najmniejszej, oczywiście z innego rejonu, która miała niższe upusty u producentów niż pozostałe, wspólne zamówienie. Instalację montowałem wieczorami przez dwa tygodnie. Całkowity koszt wszystkich materiałów wyniósł niecałe 11 tys. zł, czyli „zarobiłem” przez te kilkanaście wieczorów 14 tys. zł i to bez podatku!
Mając podstawową wiedzę i praktyczne doświadczenie oraz głowę pełną pomysłów, można ze zrozumieniem zastanowić się np. nad wybudowaniem domu pasywnego, pozytywnego, zeroenergetycznego, plusenergetycznego czy nawet autonomicznego.
Media zajmujące się tematyką budowlaną podają, że taki dom musi być droższy od budowanego w tradycyjnych technologiach. Czy to prawda? W Europie powstało już kilkanaście tysięcy domów pasywnych, które uzyskały certyfikat Instytutu Domów Pasywnych w Darmstadt. Pierwsze budowy były nawet o 40 proc. droższe od średniej. Powszechnie uważa się, że różnica wynosi nawet od 15 do 20 proc. Jest to informacja niedokładna, ponieważ porównanie dotyczy kosztu 1 m2 powierzchni użytkowej lub całkowitej, bez uwzględnienia standardu wykonania i możliwych, a zapominanych przy projektowaniu optymalizacji. Inwestorzy, którzy decydują się na wybudowanie domu pasywnego, zwykle nie są ludźmi „przeciętnymi” i najczęściej decydują się na dużo lepsze materiały i dodatkowe rozwiązania, co oczywiście podnosi koszty.
Aby porównanie było miarodajne, należałoby uwzględnić podobne materiały i racjonalne rozwiązania. Przy takich założeniach koszt budowy domu pasywnego o U<0,15 W/m2K może być, w niektórych technologiach, nawet od 5 do 7 proc. niższy od kosztu domu energooszczędnego o takiej samej powierzchni i U=0,60 W/m2K. Oczywiście przy uwzględnieniu w projekcie przynajmniej najważniejszych optymalizacji.
W domu pasywnym prostsza, czyli tańsza w wykonaniu, jest bryła budynku: nie jest potrzebne centralne ogrzewanie, zbędne są kominy. Daje to duże oszczędności. Potrzebna jest grubsza izolacja, ale jeśli jest to uwzględnione w projekcie, to różnica może wynosić od ok. 30 zł/m2 izolowanej powierzchni. Należy zamontować trzyszybowe okna o całkowitym współczynniku U poniżej 0,8 W/m2K. Tu różnica zaczyna się od 140 zł za m2 okna. W związku z niewydolnością wentylacji grawitacyjnej, jakaś forma wentylacji wymuszonej, z rekuperacją lub bez, powinna być zastosowana w każdym rodzaju budownictwa. Koszt zainstalowania rekuperatorów, uwzględnionych w fazie projektowej, zaczyna się poniżej 10 tys. zł. Niezbędne również jest wprowadzenie różnych rozwiązań zmniejszających zużycie ciepłej i zimnej wody, oraz zużycie prądu.
Polskie braki
W Polsce powstało już kilka domów pasywnych. W szybkim tempie powstają nowe. Ponieważ są to początki, ewentualny, nieco wyższy koszt budowy w stosunku do standardowej może mieć kilka dodatkowych powodów, takich jak mała liczba firm potrafiących zaprojektować dom spełniający wszystkie wymagania pasywności, brak typowych rozwiązań, które wymuszają zamawianie projektów i materiałów indywidualnych, brak wykwalifikowanych firm wykonawczych, które chciałyby się podjąć wykonawstwa za normalne stawki.
W niemieckim standardowym domu pasywnym, o przykładowej powierzchni 140 m2 i przy 4-osobowej rodzinie, zużycie wszystkich rodzajów energii wynosi rocznie poniżej 3200 kWh. Gdyby całe to zapotrzebowanie pokryć prądem elektrycznym, który jest najdroższym nośnikiem energii, roczny koszt byłby w okolicach 1000 zł. W sytuacji stale rosnących cen energii i kolosalnego zanieczyszczenia środowiska oraz ze względu na racjonalność ekonomiczną nie stać nas na to, żeby nasze domy nie były skrajnie energooszczędne. Niekoniecznie muszą to być domy pasywne, pozytywne, zero czy plusenergetyczne. Wystarczy nawet, jeżeli ich parametry izolacyjne będą chociaż zbliżone.
Przy właściwym podejściu i wykorzystaniu interdyscyplinarnej wiedzy, już na etapie budowy domu można uzyskać korzyści ekonomiczne. Obowiązek certyfikowania energetycznego sprawia, że również wartość rynkowa domu o najwyższej klasie izolacyjności będzie znacznie wyższa.
W zamkniętym pomieszczeniu, bez dostępu świeżego powietrza, następuje niedotlenienie, zwiększa się stężenie dwutlenku węgla i pogarsza samopoczucie. Po nocy w takich warunkach, człowiek czuje się zmęczony, niewyspany i rozbity. Złe samopoczucie z powodu przyduszenia i podtrucia pogłębia także niewłaściwa ilość pary wodnej. Według polskich norm, należy zapewnić 30 m3 świeżego powietrza w ciągu godziny na każdą osobę przebywającą w pomieszczeniu. W miejscach, które produkują wilgoć, takich jak kuchnia i łazienka, ta ilość jest o wiele większa. Wentylacja grawitacyjna w żaden sposób tego nie zapewni.
Gdy temperatury są wyrównane, wymiana powietrza praktycznie nie istnieje. Jeszcze gorzej jest wówczas, gdy na zewnątrz jest cieplej niż w domu. Może wtedy wystąpić zjawisko napływu ciepłego powietrza do domu przez kanały wentylacyjne, w których rozwijają się mikroorganizmy chorobotwórcze i wypływanie chłodniejszego przez nieszczelności. To samo może wywołać silny wiatr, który wdmuchuje powietrze w źle wykonane kominy wentylacyjne, co stwarza duże zagrożenie dla zdrowia mieszkańców.
Straty ciepła zimą przy wentylacji grawitacyjnej są ogromne. Sięgają nawet 30-50 proc. wszystkich strat cieplnych. Jedynym ich ogranicznikiem jest niesprawność i niewydolność wentylacji. Prawidłowe rozwiązanie tego problemu daje większe oszczędności energetyczne niż najlepsze izolowanie domu.
Czy termomodernizacja jest potrzebna?
Od pewnego czasu, zgodnie z zaleceniami unijnymi, zaczęto termomodernizować budynki mieszkalne. Ociepla się ściany i wymienia okna na energooszczędne i szczelne, zupełnie zapominając o wentylacji. Przy całkowicie szczelnych oknach i braku wentylacji wymiana powietrza zanika i syndrom „chorego domu” rozwija się błyskawicznie.
Pojawia się wszechobecna wilgoć i nadmiar dwutlenku węgla. Aby temu zapobiec, wymyślono mikroszczeliny w oknach i rozszczelnienia. Oszczędności energetyczne są znacznie niższe od założonych i wahają się w granicach 10-25 proc., ponieważ wiele osób zimą otwiera okna. Budynek zamienia się w nieenergooszczędny i niezdrowy.
Warto, oprócz samych technologii, rozwiązań i tendencji, znać również najnowsze materiały, pomysły czy produkty. Ciekawa i bardzo opłacalna jest np. masa zawierająca drobiny nanotechnologiczne, nakładana natryskowo, której 1 mm daje taki efekt izolacji cieplnej, co 10 cm styropianu.
PIOTR WAYDEL
Czy to możliwe? Wspólnie z „Eurogospodarką” powstaje projekt Autonomicznego Osiedla Ekologicznego, które ma mieć autonomię energetyczną, wodno-ściekową, socjalno-społeczną, rekreacyjno-handlową oraz ekonomiczną – dom ma „zarobić” na siebie i swoich mieszkańców. W przeciwieństwie do rozwiązań, np. holenderskich czy skandynawskich, jest to projekt całkowicie racjonalny ekonomicznie już na etapie inwestycji. Inicjatywa jest otwarta dla poszukujących nowych rozwiązań i możliwości firm budowlanych, produkcyjnych i ludzi z inicjatywą. Czekamy na Państwa opinie.
Dom pasywny to nowy standard wznoszenia obiektów budowlanych, który wyróżniają bardzo dobre parametry izolacyjne przegród zewnętrznych oraz zastosowanie szeregu rozwiązań, mających na celu zminimalizowanie zużycia energii w trakcie eksploatacji. Praktyka pokazuje, że zapotrzebowanie na energię w takich obiektach jest ośmiokrotnie mniejsze niż w tradycyjnych budynkach wznoszonych według obowiązujących norm. To nowa idea w podejściu do oszczędzania energii we współczesnym budownictwie. Jej innowacyjność przejawia się w tym, że skupia się ona przede wszystkim na poprawie parametrów elementów i systemów istniejących w każdym budynku, zamiast wprowadzania dodatkowych rozwiązań. Musi być drożej?
Zdrowe domy – zdrowi ludzie. Według polskich norm, należy zapewnić 30 m3 świeżego powietrza w ciągu godziny na każdą osobę przebywającą w pomieszczeniu. Aby ludzie i dom byli zdrowi, musi być zapewniona właściwa temperatura i skład powietrza. Powszechnie znane są różne sposoby zapewnienia optymalnej temperatury. Właściwy skład powietrza powinna zapewnić wentylacja. Jeśli nie jest prawidłowa, chorują domy, bo nie ma zapewnionej optymalnej zawartości pary wodnej. W ciepłych pomieszczeniach o zbyt dużej wilgotności stwarza się dobre warunki do rozwoju grzybów i pleśni. W przyspieszonym tempie niszczeje dom i zaczynają chorować mieszkańcy. Ponad 95 proc. polskich domów i mieszkań cierpi na syndrom „chorego budynku”.
źródło: Eurogospodarka 4/2010










Dodaj nową odpowiedź